Aszera

Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Asnyk Adam   
15.01.2008.



Ponad ziemskim lecac globem,
W brylantowych skrzę się rosach,
Wonne róże na mych włosach,
Z moich ramion spływa bluszcz;
Nad otwartym stanę grobem.
Pocałunki slac namiętne,
I uwiodę cienie smętne
W lazurowych kraje puszcz.

Niegdys, dawniej, swiat młodzieńczy
Rozmarzyłam w sen lubieżny,
Do mej piersi tulac snieżnej,
W namiętnosci strojac kwiat;
Dzis mię próżno róża wieńczy,
Zapoznane bóstwo błędne
Bez uscisków schnę i więdnę,
Opłakujac dawny swiat.

I choć tyle ognia w łonie,
W ustach pragnień niosę tyle,
Nie zlatuja się motyle,
Aby wieczna rozkosz pić,
I kochanków próżno gonię,
Palac lilie swym oddechem;
Nad przeszłosci dzwięcznym echem
Zadumana muszę snić.

Kwiaty więdna, blaski gasna, Porankowych braknie rojeń
I miłosnych już upojeń
Nie pożada zimny tłum,
I zmysłowa żadzę jasna,
Zapalona w ust purpurze,
W melancholii topi chmurze
Lub przelewa w westchnień szum.

A za łzawa biegnac perła,
Ogniem życia już nie tryska;
Smutnie dymia ciał ogniska,
A nie daja ciepła już.
Brylantowe złożę berło
Lub na gwiazdy pójdę inne,
Bo tu lilie wód niewinne
Natrzasaja się z mych róż.

Albo rzucę wzrok błyszczacy
Między ciche zmarłych cienie,
Rozbujanej piersi drżenie
Może ruszy spiacy proch;
Może oddech mój goracy
Kosci stopi i skrysztali,
Z zapomnienia wyjda fali
I kochanków odda loch.

Do mnie, do mnie, tu do łona,
Znów zakwitać, znowu płonać
I w usciskach ciagłych tonać -
Spłyńcie roje bladych mar,
Ja otwieram swe ramiona,
Pocałunkiem zmyję plesnie,
Tam sen w grobie, tu raj we snie
I miłosci wieczny czar.

Czyż mam próżno sypać skarby
Gwiazd, korali, pereł, wieńców,
Rzęs jedwabnych i rumieńców,
Alabastrów miękkich ciał
I w urocze przybrać farby
Pożadania rajskie drzewo,
By spłynęło łez ulewa,
A owoce wicher zwiał?

Młodosć, pięknosć, wdzięk i siłę,
Skwarem nieba, tchnieniem wiosny
Skojarzona w splot miłosny,
Nieprzebyty okrył cień;
Adonisa dzis mogiłę
Wsród Byblosu wonnych zwalisk
Nie otacza rój odalisk
Goraczkowych pełny drżeń.

Czesć rozkoszy bez uniesień
Serc nie pali i nie wskrzesza,
Słońc na chmurach nie zawiesza,
Nie przymnaża twórczych sił;
Namiętnosci smutna jesień
Życiodajne traci ognie,
Do harmonii ciał nie dognie
Obumarłych typy brył.

W opóznionych pulsach swiata
Erotyczna boska władza
Skrzepłych istnień nie odmładza,
Ledwie ciagnie dalszy byt,
Mych gołabków tęcz skrzydlata,
Zawieszona u podwiazki,
Bez mirtowej wróżb gałazki,
Najjasniejszy czeka swit.

Muszę rzucić błysk zmysłowy
I dzisiejsza łez opiłosć
W wulkaniczna zmienić miłosć,
Co poruszy nowy prad. -
Gdy rycerski proch grobowy
Mym usciskiem rozpłomienię,
Wyjdzie silne pokolenie
Chananejski zyskać lad!


Adam Asnyk



bielizna
Pan każe, sługa musi.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »