Błaka się wicher w polu

Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Asnyk Adam   
15.01.2008.



Błaka się wicher w polu,
Nie wie, w która wiać stronę;
Błaka się w dzikim bolu
Moje serce zmęczone.

snieg leży w gęstym borze,
I pokrywa krwi slady:
Tam moje slubne łoże,
Tam kochanek mój blady!

Tak długo na mnie czeka!
Próżno pytam o drogę:
Droga ciemna, daleka,
Dotad trafić nie mogę!

Noc czarna swiat otacza,
Głucho, straszno i ciemno!
Ktos płacze, ktos rozpacza,
Przy mnie, czy też nade mna.

Mówiono, że to biedna,
Obłakana dziewczyna,
Po polu sama jedna
Żale swoje poczyna.

Lecz nie wiem, kto to taki?
Bo tak ciemno, jak w grobie;
Gdy ujrzę krwawe znaki,
To przypomnę ja sobie!

Nie będę cię rwała,
Konwalijko biała,
Bobys ty na moja
Płochosć narzekała.

Myslałabys sobie:
Że to na złosć robię;
Rosnij więc szczęsliwie,
Gajom ku ozdobie.

Nie mam ja dzis komu
Kwiaty niesć do domu,
Nikt mi ich nie wyjmie
Z włosów po kryjomu.

Nie mam już sasiada,
Co kwiaty wykrada,
Zdradziecki to chłopiec,
Ale słodka zdrada!

Pokad nie przyjedzie,
Nic mi się nie wiedzie,
Bo wciaż o tym myslę
O młodym sasiedzie.

I wszystko mnie nudzi,
Uciekam od ludzi,
Nawet zrywać kwiaty
Chętka się nie budzi.

Możesz więc w spokoju
Rosnać tu przy zdroju,
Dzis mi nic nie przyjdzie
Z kwiecistego stroju.

Lecz gdy wróci luby
Zawrzeć ze mna sluby,
Wtedy, konwalijko,
Już nie ujdziesz zguby.


Adam Asnyk



bielizna erotyczna
Panna nie jak wino, ale jak masło, traci z upływem czasu.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »