Bolesławowi Prusowi |
|
|
|
| Autor: Asnyk Adam | |
| 15.01.2008. | |
|
Niechaj pracownik nie żali się cichy, Gdy ziarno mysli wciaż rzucajac swieże, W oklaskach tłumu i błyskotkach pychy za trud swój głosnej zapłaty nie bierze. Rozgłos i sława przemija tak marnie Jak tuman pyłu, którym wicher kręci... Choć nagle cały widnokrag ogarnie, Znikajac z oczu, znika i z pamięci. Opada fala uwielbieniem wrzaca I tych, co w górę wyniosła na sobie, Po krótkiej chwili znowu na dół straca, I grzebie żywcem w zapomnienia grobie. Powoli nawet dzwięk imienia głuchnie - Zgłusza go nowi tłumu ulubieńce - I w bezimiennym rozsypia się próchnie Oznaki hołdów i laurowe wieńce. Zgina od pradów chwilowych zawisli Za widmem sławy goniacy sztukmistrze, Lecz nie zaginie siew szlachetnych mysli I nie przepadna natchnienia najczystsze. Choć pracownika noc otoczy głucha, Wyrosna kwiaty na cmentarnej grzędzie I niesmiertelna czastka jego ducha W sercu pokoleń pózniejszych żyć będzie. A nowych czasów dażenia i czyny, Co nieswiadomie zeń poczatek wioda, Te nie więdnace dajac mu wawrzyny, Będa dla niego najwyższa nagroda! Adam Asnyk 1897
sex shop |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| Menu witryny | |||
|---|---|---|---|
|
| Logowanie |
|---|
| Polecane linki | |||
|---|---|---|---|
|


