Dwa sonety

Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Asnyk Adam   
15.01.2008.



Sie trennten sich endlich und sah n nicht,
Nur noch zuweilen im Traum;
się waren längst gestorben
Und wussten es selber kaum...
I
Kiedym Cię żegnał, usta me milczały,
I nie wiedziałem, jakie słowo rzucić:
Więc wszystkie słowa przy mnie pozostały,
A serce zbiegło i nie chce powrócić.

Tys powitała znów swój domek biały,
Gdzie Ci słowiki będa z wiosna nucić,
A mnie przedziela swiat nieszczęscia cały,
Dom mój daleko i nie mogę wrócić.

Tak pozostałem samotny, bez rady
Na moje smutki i tęsknoty moje:
Przebiegam mysla chwil minionych slady,

Nad zwiędła róża zadumany stoję...
I w niebo wzrok mój wysyłam na zwiady,
Lecz o przyszłosci pomysleć się boję.
II
Niedługo może na przyszłosci dzieje
Zostanie tylko blady cień wspomnienia;
Serdeczne słady mrozny wiatr rozwieje
I wszystko zniknie we mgłach oddalenia.

Więc trzeba będzie zmusić do milczenia
Te drżace struny, z których piesń się leje,
I grobowego wziać pozór kamienia,
Co pogrzebana pokrywa nadzieję.

Na taka przyszłosć, co mgłę ołowiana
Rozpostrzeć może na błękitnym niebie,
Na taka przyszłosć, ciemna i stroskana,

Co ból i miłosć zarówno pogrzebie...
Niechaj te słowa pamiatka zostana
I niech przeżyja razem mnie i Ciebie!


Adam Asnyk
16 wrzesnia 1870



sex shop
Ostrożny bywa, kto się raz oszuka.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »