Dzwonki |
|
|
|
| Autor: Asnyk Adam | |
| 15.01.2008. | |
|
Naraz mi jasnosć zniknęła dzienna, I swiat zalała ciemnosć bezdenna, Czułem, ze serce bolesć mi zrywa Po czym nastała cisza straszliwa Z całego życia przebrzmiałej wrzawy Zostały tylko mgliste wspomnienia, Jakis ból straszny, upadek krwawy, Wyrok zagłady i potępienia, Nędza bez granic, byt bez przyszłosci I całe morze - morze nicosci W wnętrznosciach ziemi, w prochu i pyle, Leżałem martwy w swoje) mogile, Z wystygła piersia, z wystygła twarza, Pod ciemnych duchów leżałem straża, Lecz chociaż wszystko padło w rozstroju, W niemocy ducha, w martwosci ciała, Jednak nie miałem w grobie spokoju, I mysl palaca wszystko przetrwała - I po przebyte) męce konania Zostało jeszcze poczucie trwania Czułem na ustach życia gorycze I wszystkie smutki spiewne, słowicze, Marzenia w przepasć stracone ciemna Ulatywały jeszcze nade mna, A pod tych marzeń mglista zasłona, Pod tym oddzwiękiem przebrzmiałych godzin, Tysiacem uczuć drżało mi łono, Tysiacem wskrzeszeń czy tez narodzin, Życie się lalo w nowe koryto, Rzucajac dawna formę przeżyta Czułem, jak piersi moje rozsadza Razem niszczaca i twórcza władza, Jak niesmiertelna Boska potęga W ruch nieskończony znowu mnie wprzęga, Jak mnie roztapia w swiatów ogromie, Jak mi dla ducha drogę toruje I widzę siebie w każdym atomie, I wszędzie mysl ma dawna znajduję, A jedna czastka ponad grobami Wybiegam na swiat kwiatów oczami. I zamieniony w dzwonki błękitne, Na wlasnym zgliszczu stoję i kwitnę Znowu się patrzę na jutrznię złota, Znowu się do niej zwracam z tęsknota, A noc wiosenna perłowe łezki Rzuca na kwiatów senne kielichy, I znowu kończę sen mój niebieski, Taki spokojny i taki cichy A kiedy wietrzyk potraci kwiecie, Piesń idealna płynie po swiecie. Płynie daleko - wietrzyk ja mesie Po złotym polu, zielonym lesie, Po naszych górach, po naszych wodach, Po naszych cichych wiejskich zagrodach, Miesza się z szmerem jasnego zdroju, Z szumem topoli, z spiewem słowika, I nadpowietrznym hymnem spokoju, Harmonia ciszy serca przenika, I błogosławi ojczyste pole, I błogosławi ludzka niedolę. Czasami także niebieskie kwiecie Zwabi do siebie samotne dziecię I siada dumać pacholę młode, Patrzac na kwiatków dziwna urodę, I nie wie nawet, jakim sposobem, Zrywajac dzwonków kłosy powiewne, Wyiasta mysla nad smutnym grobem I w sercu dzwięki znajduje spiewne, Lecz czuje tylko ze się w mm budzi Pragnienie niebios, miłosć dla ludzi. Więc czegos patrzy i czegos czeka, Niby cos widzi w cieniu z daleka W gasnacej zorzy i w barwach kwiatów - Zgaduje pięknosć umarłych swiatów, I mm się ocknie z zadumy senne; - Wykwita przed nim na tle błękitu Anielska postać w szacie promiennej, Płynaca ogniem nowego switu, I tajemnice grobów odsłania Królowa smierci i zmartwychwstania. Adam Asnyk 1 listopad 1869
sex shop |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| Menu witryny | |||
|---|---|---|---|
|
| Logowanie |
|---|
| Polecane linki | |||
|---|---|---|---|
|


