Gałazka jasminu

Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Asnyk Adam   
15.01.2008.



Tam, pod niebem południa palacem,
Szło ich dwoje po mirtów alei,
Słów namiętnych rzucajac tysiacem;
Lecz nie było tam słowa nadziei.
Pożegnanie ostatnie na wieki...
To trwa długo... I wstał księżyc blady,
A westchnienia powtarzał daleki
Szum płaczacej kaskady.

Obcy młodzian opuszczał dziewczynę,
Co jak powój w jego serce wrosła,
I porzucał słoneczna krainę,
Lecac na smierć, gdzie rozpacz go niosła.
Więc targajac serdeczne ogniwa,
Czuł, że serce z swej piersi wydziera
I że młodosć ta jasna, szczęsliwa,
W jej uscisku umiera.

Biedne dziewczę zrozumieć nie zdoła,
Że jest wyższa nad miłosć potęga,
Że głos smutny, głos grobów anioła,
W jej objęciach go jeszcze dosięga -
Więc się skarży jak dziecię pieszczone:
- "O niedobry, jak mnie możesz smucić!
Twoje słowa mnie rania szalone,
Nie mów, że chcesz mnie rzucić!

Cóż mieć możesz na ziemi droższego
Nad ma miłosć?... Gdy ta cię nie wstrzyma
Idz..." Tu głosu zabrakło drżacego,
I spojrzała smutnymi oczyma:
- "Patrz, me serce omdlewa mi w łonie,
Łez mi braknie i w oczach mi ciemno...
Masz tam ginać gdzie w dalekiej stronie,
To umrzyj razem ze mna!

Tak, o dobrze! Nie będę po tobie
Więcej płakać ni gorzko się smucić,
Ale razem w jednym spocznie m grobie,
I nie będziesz już mnie mógł porzucić;
Wiecznosć cała przesnimy tak błogo,
I przebaczy nam Bóg miłosierny!...
Ja prócz ciebie nie mam tu nikogo,
A ty idziesz, niewierny!?

Nie chcesz umrzeć i nie chcesz żyć razem?.
Idz szczęsliwy! Twa kochanka biedna
Przed cudownej Madonny obrazem
Szczęscie tobie u Boga wyjedna.
Teraz jeszcze mej prosbie serdecznej
Uczyń zadosć, bo cierpię ogromnie,
Gdy pomyslę, że w rozłace wiecznej
Możesz zapomnieć o mnie.

Tys tak lubił wonny kwiat jasminu,
Ja go odtad na mym sercu noszę..."
I odpięła chusteczkę z muslinu,
Mówiac dalej: "Wez gałazkę, proszę,
A ta druga na sercu zostanie;
Mówić będzie o tobie, jedyny!
Gdy nie przyjdziesz na moje wołanie -
Łza się zrosza jasminy..."

I oparta na jego ramieniu,
Wpółzemdlona, kwiaty do ust cisnie;
I tak stoja oboje w płomieniu,
I ust dwoje na kwiatach zawisnie -
Aż nareszcie wydarł się z objęcia
I rzekł do niej: - "O żegnaj mi droga!
Gdy mię twoje nie zbawia zaklęcia -
Spotkamy się u Boga!

Ja nie mogę pozostać przy tobie,
Choć twój jestem na wieki, dziewczyno!
Bo mnie duchy wzywaja w żałobie,
Bym szedł z tymi, co mamie dzis gina.
Słyszę okrzyk z krwawego zagonu,
Słyszę matkę wołajaca: Synu!
Lecz zachowam, zachowam do zgonu
Tę gałazkę jasminu..."


Adam Asnyk
3 grudzień 1867



wibratory
Pana za nogi, a diabła za rogi.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »