Giewont |
|
|
|
| Autor: Asnyk Adam | |
| 15.01.2008. | |
|
Stary Giewont na Tatr przedniej straży Głowa traca o lecace chmury - Czasem usmiech przemknie mu po twarzy, Czasem brwi swe namarszczy - ponury I jak olbrzym w poszczerbionej zbroi Nad kołyska ludzkich dzieci stoi. Przez ciag wieków wznosi dumne czoło I wysuwa piers swa prostopadła, Patrzac z góry na wiesniacze sioło, Co pokornie u nóg jego siadło, Przez ciag wieków straż swa nad nim trzyma Z troskliwoscia dobrego olbrzyma. Wypiastował już pokoleń wiele, Które wieczny zwiazek z nim zawarły, Z nim złaczyły swe losy i cele, Przy nim żyły i przy nim pomarły, Nawet mysla spod jego opieki Nie wybiegłszy nigdy w swiat daleki. Wypiastował cały ród górali - On ich widział, gdy dziećmi radosnie U stóp jego bawiac się pełzali, Widział młodzież, jak mu w oczach rosnie, Jak się krzata koło swego plonu, Widział potem starców w chwili zgonu. Zna więc dobrze bieg ich trwania krótki, W ciasnym kółku zamknięte nadzieje, Ich radosci, pragnienia i smutki, Co ich boli, co im piersi grzeje: Zna zabiegi i spory gorace O kęs ziemi na polach lub łace. On się przyjrzał kolejom powszednim I był sędzia już niejednej sprawy... Nieraz w nocy rozegrał się przed nim Jaki dramat posępny i krwawy - Widział różne skryte ludzi czyny, Widział cnoty, widział także winy. Lecz choć czoło chmurami powleka, Zbyt surowo nikogo nie sadzi, Bo zna dolę biednego człowieka, Który idac na oslep zabładzi I o głodzie wzrok obraca chciwy Na żyzniejsze swych sasiadów niwy. Raczej czuje dla tej biednej rzeszy Wielka litosć w piersi swej kamiennej: Od kolebki bawi ja i cieszy, Z każda chwila biorac strój odmienny, Przed jej okiem stroi się i wdzięczy, Pożyczajac wszystkie barwy tęczy. Dla niej wstaje w gęstej mgły zasłonie, Która z wolna zrzuca z ramion we dnie, Dla niej w wieczór cały ogniem płonie I szarzeje, mroczy się i blednie, Zawieszajac księżyc w swojej szczerbie, Jakby srebrna Leliwę miał w herbie. Dobry olbrzym! Troszczy się o ludzi, Co się jego powierzyli straży spiace dusze z odrętwienia budzi I pięknosci poczuciem je darzy, I rozrzuca nad dzieciństwa noca Pierwsze blaski, które życie złoca. Tak jak w basni: kocha się w pasterce Dobry olbrzym i dobiera kluczy, By otworzyć na wpół dzikie serce; Tak jak w basni: swych tajemnic uczy, Uczy znosić ciężkie losu brzemię I miłować swa rodzinna ziemię. Adam Asnyk 1880
odzież Ledapol |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| Menu witryny | |||
|---|---|---|---|
|
| Logowanie |
|---|
| Polecane linki | |||
|---|---|---|---|
|


