Lilie wodne |
|
|
|
| Autor: Asnyk Adam | |
| 15.01.2008. | |
|
Taki spokój rozlany w naturze, Niebo takie czyste i pogodne - Na jeziora przejrzystym lazurze Zakwitaja blade lilie wodne; Zakwitaja i z schylona twarza Za czyms tęsknia i gonia, i marza. Sierp księżyca przeglada błyszczacy Przez nadbrzeżne sitowia i trzciny, Łódka płynie po fali milczacej - Na niej chłopiec patrzy w twarz dziewczyny, A ta główkę rozmarzona skłania, Czyniac jemu dziwne zapytania: "O czym marza owe lilie smutne, Zatopione w podwójnym błękicie? Czy jak duchy jeziora pokutne W snie kwiecistym nowe biora życie? Gdzie je znowu w jasny wieniec wplata Idealna twórcza pięknosć swiata? Czy też może służa za dyjadem Utopionej w jeziorze dziewicy? Albo tylko sa odbiciem bladem Ludzkich tęsknot wiecznej tajemnicy, I dlatego sen życia je piesci Echem naszych pragnień i bolesci". "Ty się pytasz, mój biały aniele, O czym marza owe kwiaty senne? W naszych piersiach kwitnie uczuć wiele, A nie wiemy, gdzie biegna promienie, I zwiazani ze ziemia łańcuchem, Nic nie wiemy, gdzie płyniemy duchem. Wiemy tylko, że w ciagłej pogoni Za ta mara pięknosci bezwzględna Rozsiewamy kwiaty pełne woni, Które kwitna chwil kilka i więdna, Ale w każdym w krótkiej trwania dobie Zostawiamy jakas mysl po sobie". "Ja bym chciała - dziewczę się ozwało - Mój sen życia powstrzymać w swym biegu I zakwitnać taka lilia biała, Pełna woni na jeziora brzegu; I nie poniesć żadnej serca straty, Lecz tak zwiędnać jako więdna kwiaty. Ja się lękam w ciemna przyszłosć płynać I utracić rajskich marzeń jasnosć; Wolę raczej w chwili szczęscia zginać I twa miłosć wziać z soba na własnosć, I być pewna, że się nic nie zmieni W blasku naszych wewnętrznych promieni". "Niech cię przyszłosć, najdroższa, nie straszy! - Odparł młodzian, topiac wzrok w błękicie - Mysmy najprzód już w miłosci naszej Zaczerpnęli niesmiertelne życie I możemy isć dalej bezpieczni, Że się sen nasz za swiatem uwieczni. Los nas może na zawsze rozłaczyć, Wyszukiwać męczarnie najrzadsze, Może w serca truciznę nam saczyć - Tych chwil szczęscia on jednak nie zatrze! I zostawim nad swoja mogiła, Co nam spójnia niesmiertelna było. Może także nad tonia błękitna, Tu gdzie teraz rozmawiamy z soba, Takie lilie znów po nas wy kwitna, Naszych losów owiane żałoba, I w niebiosa patrzac się pogodne, Będa o nas marzyć lilie wodne". Adam Asnyk 1869
odzież Ledapol |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| Menu witryny | |||
|---|---|---|---|
|
| Logowanie |
|---|
| Polecane linki | |||
|---|---|---|---|
|


