Na przedpiekłu |
|
|
|
| Autor: Asnyk Adam | |
| 15.01.2008. | |
|
Raz mi tak żona dopiekła, Żem się powiesił na górze; Ciało zostało na sznurze, A dusza poszła do piekła. Stracona w otchłanie ciemne, Trzęsła się cała ze strachu, Po siarki przykrym zapachu Poznajac państwo podziemne. Zaledwie biedaczka, dusza, Stanęła w przepasci na dnie, Gdy dziki Cerber wypadnie Targać za poły kontusza. I tak jał szarpać zdradziecko, Że gdym się bronić sposobił, To on tymczasem już zrobił Z kontusza tunikę grecka. Więc w takim klasycznym stroju Ja, szlachcic i Podolanin, Szedłem, a duchy po kroju Mniemały, żem jest poganin. Charon w łańcuchy mnie okuł I zawiódł na odwach prosto, Gdzie przed piekielnym starosta Spisywać trzeba protokół. Na sadzie Eak zasiadał, Przy nim Radamant z Minosem; Spojrzeli na mnie ukosem, Żadajac, bym się spowiadał. Widzac, że patrzę przed siebie, Nie wiedzac, co mówić, zgoła, Radamant gniewny zawoła: Cos przyszedł robić w Erebie? Jakie do niego masz prawo? Jakie masz w piekle zasługi? Czy szereg twych zbrodni długi Występna okrył cię sława? Czys może jako wódz srogi Rozpuscił na swiat swe hordy, Siałes pożogi i mordy, Wzywajac do walki bogi? Lub może jak Tytan nowy Niebiosa pobiegłes gwałcić I ziemię chciałes przekształcić, Niszczac fatalizm duchowy? Możes był zemsty Orestem I w krwi swych bliskich się pławił? No, powiedz, czymżes się wsławił? Mordami? zdrada? incestem? Na to ja, szlachcic struchlały, Rzekłem: - Niech porwa mnie diabli; Jeżeli dotknałem szabli Przez życia mego wiek cały! Jestem człek prawy, zamożny... Moi piekielni panowie, Co wam też swita po głowie Bym miał być taki bezbożny? Żyłem przykładnie na roli, Czysty przed ludzmi i Bogiem, Nikomu nie byłem wrogiem, Strzegłem się wszelkiej swawoli. Gromiłem życie namiętne, Próżne marzenia postępu Nie miały do mnie przystępu, Doktryny były mi wstrętne. Nie gustowałem w poezji, Pogańskich nie czciłem bogów, Strzegłem się ideologów I heroicznych herezji. Prowadzac życie w porzadku, Nie miałem większej ambicji, Jak zostać... posłem w Galicji, Gdziem słynał z swego rozsadku, Ale czart jakis mnie zbiesił: Gdy mocniej zalałem głowę, Różne zgryzoty domowe Sprawiły, żem się obwiesił. Gdym skończył, wstał Minos straszny I rzekł: - Co robić z tym fantem, Z Beotem i obskurantem? Dla piekła jest za rubaszny! I tak po krótkich namowach Wszyscy trzej, mruczac pod nosem, Radamant, Eak z Minosem Zawarli wyrok w tych słowach: Idz jeszcze na ziemię, bracie, Zajać się twoim rzemiosłem, A będziesz wybrany posłem, Zasiadziesz nawet w rajchsracie. A kiedy już w delegacji Staniesz w obronie wolnosci, Chcac nam dochować wdzięcznosci, Pamiętaj o propinacji! I nie trać nigdy nadziei, Walcz smiało na każdej sesji, Zdobędziesz dużo koncesji... Banków i nowych kolei. Choćby kto za złe poczytał, smiej się! bo sprawa jest czysta, Wszakże kraj na tym skorzysta, Jesli powiększysz kapitał. Piekła się nie bój tym bardziej, Badz tylko smiało bezczelnym, Honorem ręczym piekielnym, Że piekło toba pogardzi.
sexshop |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| Menu witryny | |||
|---|---|---|---|
|
| Logowanie |
|---|
| Polecane linki | |||
|---|---|---|---|
|


