Na zgon poezji |
|
|
|
| Autor: Asnyk Adam | |
| 15.01.2008. | |
|
Nie! nie umarła, jak to próżno głosza, Ta jasnych krain pani i królowa, Co serca ludzkie napawa rozkosza; Żaden ja grabarz pod ziemię nie schowa, Nie stłumi natchnień, które piers jej wznosza, Nie skazi wdzięku cudownego słowa, Bo nim ja w piasku mogilnym pogrzebie, Już z nowa jutrznia zabłysnie na niebie. Ci, którzy mówia ciagle o jej zgonie, Czyliż nie wiedza, że ma żywot wieczny W piersiach ludzkosci i w natury łonie? Że się odnawia w jasnosci słonecznej, W ogniu młodosci, co wieczyscie płonie I czarodziejsko w jeden węzeł splata Marzenia ludzi z pięknosciami swiata? Czyliż nie wiedza, że ona jest wszędzie Rozlana w całej błękitów przestrzeni, Że ciemnych jaskiń przenika krawędzie I swieżym lisciem w gruzach się zieleni, A choć zużyte porzuci narzędzie, Choć dawne swoje koryto odmieni, To w nowych myslach, uczuciach lub czynie Naprzód z wezbranym pradem życia płynie? Na cóż więc trwoga o jej przyszłe losy? Czyliż zabraknie wiosennych błękitów? Czyliż zabraknie łez ożywczej rosy, Snów bohaterskich, miłosnych zachwytów? Czyliż ucichna tajemnicze głosy Stłumionych pragnień i rozpaczy - zgrzytów I czyliż wszystko w nicosć się rozwieje, Co żywi całych pokoleń nadzieje? Nie! nic nie zginie z uczuć przędzy złotej, Choć wzór powolnej ulegnie przemianie - Zawsze tak samo młodych skrzydeł loty Wzbijać się będa nad ciemne otchłanie; Zawsze te same słowicze tęsknoty I żadza szczęscia ta sama zostanie I sercom ludzkim spiewna da wymowę; Dzwięki tak znane, a tak wiecznie nowe. Niewczesne wasze żale, o wróżkowie, Co niesmiertelnej smierć wróżycie pewna; Ona się w martwym nie zamyka słowie, Nie jest zaklęta w marmur ani w drewno, Lecz ma sklepienia niebios za wezgłowie, A na usługi sfer harmonię spiewna, I rzadzi z góry sercem niewolnika - Jak chce, zstępuje - i kiedy chce, znika. Ona żyć będzie, choć jej oddzwięk zgłuchnie W lutniach spiewaków i sercach słuchaczy, Ona w grobowym przechowa się próchnie, Przetrwa mrok zwatpień i burzę rozpaczy I swieżym ogniem w przyszłosci wybuchnie, I znowu swiat ja schodzaca zobaczy, Bioraca berło, by rzadzić wszechwładnie, I znów z miłoscia do nóg jej upadnie. Ta trumna, która do grobu składacie, Zawiera tylko kształt jej już przeżyty, Uwiędłe kwiaty na jej slubnej szacie, Woń znikajaca, lutni dzwięk rozbity, Wolno wam płakać po kochanki stracie, Co w was młodzieńcze budziła zachwyty, Ale nie wolno orzekać - że ona Dla serca ludzi na zawsze stracona. Wy się nie troszczcie o nia - o wróżbici! Bo ona w piasku mogilnym nie leży, Lecz dawnych marzeń potargane nici Przerabia w ciszy na strój inny, swieży, W którym znów serca stęsknione zachwyci Nowych kochanków i nowych rycerzy. Nie płaczcie nad nia, bo ona w obłoku Na chwilę tylko uszła ludzi wzroku. Adam Asnyk 18 grudzień 187
bielizna damska |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| Menu witryny | |||
|---|---|---|---|
|
| Logowanie |
|---|
| Polecane linki | |||
|---|---|---|---|
|


