Nad przepascia

Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Asnyk Adam   
15.01.2008.



Z przepasci ciemne widmo wstało...
I na urwisku stromem
Wędrowca w drodze zatrzymało
Bezkształtnym swym ogromem.

Przyszło go trwożyć grozna moca,
Co ludzkie serca gnębi -
Unicestwienia głucha noca -
Próżnia bezdennej głębi.

I zasłoniwszy błękit, rzecze:
"Nic ciebie nie ocali,
Z tego rozdroża, o człowiecze,
Już nie ma wyjscia dalej!

Próżno na przekór twardym losom
Zmierzałes wciaż do szczytu
I próżno chciałes krasć niebiosom
Zagadkę swego bytu.

Szalona pycha ciebie zwiodła -
Myslałes, że bez końca
Będziesz niesć w górę ludzkie godła,
Do prawdy zdażać słońca.

Wiedz, że nie może nikt bezkarnie
W bezdenna ton spozierać...
I musisz wszystkie przejsć męczarnie,
I zwatpić... i umierać...

To swiatło, z którym dumnie kroczysz,
Na to ci tylko służy,
Bys ujrzał przepasć, gdzie się stoczysz
Na końcu swej podróży.

Tym swiatłem mar uroczych roje
Spłoszyłes na swej drodze -
Uniosły z soba szczęscie twoje...
A za to ja przy - chodzę.

Na miejsce jasnej ich gromady
Co pierzchła już skrzydlata...
Przybywam jako cień zagłady
I wiecznej nędzy swiata...

A człowiek na to: "Marny cieniu,
Cos postać wział olbrzyma,
Idę ku swemu przeznaczeniu
I nic mnie nie zatrzyma.

Do góry, naprzód, wciaż przez wieki
Z tym swiatłem, co mi dano
Muszę w przyszłosci kraj daleki
Za jutrznia biec różana.

Muszę zdobywać krok za krokiem,
Zdażajac wiecznie za nia,
Na stromych scieżkach walczyć z mrokiem
I chwiać się nad otchłania.

Niejedne widma przychodziły,
By wiesć mnie na bezdroże,
Niejeden sen mnie wabił miły
Na kwiatów miękkie łoże.

Spędziłem wszystkie mary piękne,
By prosciej isć do celu -
I ciebie teraz się nie zlęknę,
Posępny kusicielu.

I ty ustapić musisz z drogi -
Zwodnicza twa potęga!
Ponad nicestwa ciemne progi
Duch ludzki wyżej sięga!"


Adam Asnyk



akcesoria bdsm
Oko pańskie konia tuczy.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »