Oswiadczyny

Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Asnyk Adam   
16.01.2008.



Wział frak na siebie, rękawiczki nowe,
Stanał przed lustrem przyjrzeć się krawatce,
Z duma nałożył kapelusz na głowę
I rzekł: Dzis trzeba oswiadczyć się matce.
Matka mój talent umie sobie cenić,
Panna mi sprzyja... trzeba się ożenić!

Nie mogę żywić najmniejszej obawy:
Mile widziany byłem od poczatku,
Mam przecież dużo, bardzo dużo sławy
I wiele zalet... wprawdzie nic majatku,
Lecz czyż ten kruszec ma stać na przeszkodzie
Sercom, co bija w idealnej zgodzie?

O pana nawet troszczyć się nie warto
Stracił biedaczek w domu władzę wszelka.
Pani rzecz główna... a ta jest zażarta,
Stała talentu mego wielbicielka.
Wszak rzekła, prac mych dokończywszy tomu:
Jakie to szczęscie miewać pana w domu!

Skończył monolog i pobiegł ulica
Pełen otuchy, nucac jakas spiewkę,
I już przed znana stanał kamienica,
Gdy nagle dostrzegł rozdarta podszewkę...
Lecz nie chciał czasu tracić, a wiec tylko
Rozdarte miejsce zręcznie zapiał szpilka.

Zastał, jak pragnał: i córkę, i matkę,
Siedzace obie w swoim saloniku;
Panna robiła własnie jakas siatkę,
Pani bębniła palcem po stoliku
Tonac w zadumie; lecz choć zadumana,
Spostrzegłszy goscia, rzekła: Witam pana.

Usiadł na krzesle i zaczał rozmowę,
Lecz się zajaknał zaraz na poczatku,
I chociaż piękna przygotował mowę,
Nie mógł odnalezć swoich mysli watku
I coraz bardziej platał się rumieniac,
Jakby przeczuwał, co to znaczy pieniadz.

Pani na niego patrzała z zdziwieniem
I coraz większa przybierała godnosć;
Panna go także mierzyła spojrzeniem,
A choć w jej wzroku mógł dojrzeć łagodnosć,
Nic nie pomogło: matki dostojeństwo
Ciężyło nad nim ciagle jak przekleństwo.

Czuł, jak pod owym wzrokiem przenikliwym
Cała swa wielkosć traci poetyczna;
Czuł, jak jest małym, nędznym, nieszczęsliwym,
A ona wielka i majestatyczna;
Więc opusciwszy wstępy i prologi,
Na oslep matce rzucił się pod nogi.

Ja pannę Julię, szepnał, kocham dawno
I chciałem własnie prosić o jej rękę.
Mówiac to minę miał bardzo zabawna:
Znać na nim było, jaka przeszedł mękę.
Pani z litoscia odrzekła: Ach szkoda!
Lecz moja Julcia jest jeszcze za młoda.

Tu panna chustkę podniosła do nosa
Na łzy czekajac, co popłynać miały;
Lecz matka na nia spojrzała z ukosa
Mówiac: Juleczko, gdzies mi się zadziały
Moje robótki... poszukaj w sypialni,
Pewnie gdzie leża w mojej gotowalni.

Tak wyprawiwszy córkę, do poety
Znów się odezwie: Niechaj mi pan wierzy,
Że umiem pańskie ocenić zalety
I że go zawsze szacuję najszczerzej,
Ale, Bóg widzi, pańskiej propozycji
Odmówić muszę. - Pan nie masz pozycji.

Jak to? zawołał uniesion zapałem,
Wszak moje imię w swiecie dużo znaczy;
Na stanowisko ciężko pracowałem,
Lecz je mam wreszcie... Niech mi pan przebaczy,
Przerwała matka, takie stanowisko
Nasz swiat dzisiejszy ceni bardzo nisko.

Sam mi pan przyznasz, że ci literaci
Jest to zazwyczaj najgorsza hałastra.
Wszak z nimi ludzie nie żyja bogaci?
Poeta westchnał: Sic itur ad astra!
A pani, trochę łacina zmieszana,
Rzekła: Ja tego nie mówię do pana.

Pan Julcię kochasz... jak człowiek szlachetny
Musisz ofiarę zrobić z swej miłosci.
Mam własnie dla niej mariaż bardzo swietny,
Co jej zapewni cały los w przyszłosci...
Chociaż jestesmy panu z mężem radzi.
Przez wzglad na Julkę chciej pan bywać
rzadziej...

Wział za kapelusz patetycznie, wzniosle;
Skłonił się milczac i wyszedł czym prędzej.
Aż na ulicy zawołał: O osle!
Pisujesz wiersze i nie masz pieniędzy,
I te smiertelne noszac grzechu plamy,
Chciałes otrzymać zezwolenie mamy?

Dobrze ci teraz!... Szkoda tylko panny.
Jeszcze mi w oczach stoi ten jej smutek
I ten wzrok tęskny, łzawy, jakby szklanny;
Byłaż to miłosć, czy kataru skutek?
To wieczna dla mnie zostanie zagadka!
Katar rzecz zwykła, a miłosć jest rzadka.

Gdybym był dawno serca nie roztrwonił,
Musiałbym teraz z rozpaczy umierać.
Ale tak... będę smutkowi się bronił...
Trzeba się jeszcze w swiecie poniewierać.
Życie poety - to korona z cierni!
Westchnał - i poszedł na poncz do cukierni.



zabawki erotyczne
Pierwszy śnieżek w bioto pada, słabą zimę zapowiada.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »