Sonet XI (Ileż to zgonów..)

Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Asnyk Adam   
15.01.2008.



Ileż to zgonów i narodzin ile
W krótkim dni naszych przechodzim zakresie!
Tłum nowych pędów wciaż do życia rwie się,
Gdy to, co przedtem w pełnej kwitło sile.

Spada jak liscie obumarłe w lesie...
Szybko mkna w przeszłosć niepochwytne chwile,
A każda czastki oderwane niesie
Z naszego wnętrza... i składa w mogile.

Wciaż cos przybywa i cos nam ucieka;
Mysli, uczucia rodza się i gina;
Każdy dzień stwarza swieży kształt człowieka.

Który nad dawna wyrasta ruina...
I tylko pamięć wiaże w całosć jedna
Mgliste obrazy, co w przelocie bledna.


Adam Asnyk



bielizna
O wilku mowa, a wilk tu.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »