Z podróży Dunajcem

Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Asnyk Adam   
15.01.2008.



Już jasny księżyc na wodospadzie
Haftuje srebrem strumienia bieg
I fala, co się do snu nie kładzie,
Lekko potraca o skalny brzeg.

Już ciemne lasy drzemia w oddali
Szemrzac modlitwy wieczornej chór,
Dalekie echa głuchna na fali
I we mgłach tona podnóża gór.

Łódkę do drogi strumień kołysze
I piana rosi nadbrzeżne mchy:
Płyńmy więc w ciemnosć i nocna ciszę,
W krainę cudów, marzeń i mgły.

Głowę swa oprzyj na mym ramieniu
I do księżyca obróć swa twarz,
I oswiecona w bladym promieniu
O widmie szczęscia dumaj i marz!

Ja będę sledził na twojej twarzy
Przelotnych marzeń ruchoma nić
I będę myslał: Jak pięknie marzy...
l zwolna zacznę o tobie snić.

A tak cię sen mój sercem odmieni,
Że mi wykwitniesz jak biały kwiat,
Pełen miesięcznych drżacych promieni,
Rzucony ze mna w fantazji swiat.

I będę mniemał wtenczas wpółsenny,
Że na twych marzeń tęczowym tle
Widzę uczucia odblask promienny,
Płynacy ku mnie na srebrnej mgle...

A kiedy jeszcze fala zdradziecka
O kamień nasza potraci łódz,
To ty z przestrachem trwożnego dziecka
Na mnie wzruszone spojrzenie rzuć!

I do mnie bliżej pochyl się cała
I ujmij silniej braterska dłoń
Ja będę myslał, żes ty zadrżała
W mojego serca spojrzawszy toń...

A kiedy dalej wypłyniem zwolna
Na wód leniwych spokojny szlak,
Może pomyslę, żes kochać zdolna
I że mi łezkę rzucasz na znak!

Więc płynac znowu w girlandach piany,
Co się roztraca o progi skał,
Wyszepnę przez sen: żem zakochany
I żem ci serce na wieki dał.

Tak rozmarzeni oboje cisza,
Pijac tęsknotę i nocny chłód,
Wymienim słowa, które usłysza
Fale i duchy leniwych wód;

I w księżycowych blasku promieni,
Rwac kwiaty marzeń na srebrnej mgle,
Uwierzym, żesmy sercem złaczeni
W pierwszej miłosci rozkosznym snie.

Lecz gdy przybijem wreszcie do brzegu,
Rzucajac miejsce czarownych scen,
Wtenczas o dobrym myslac noclegu,
Poznamy wkrótce, że to był sen!



wibratory
Pierwsza myśl najlepsza.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »