|
Strona 1 z 17 AKT II Pokój ten sam, ze zmianami, jak w
planie. Na środku sali wisi ozdobny świecznik, pod którym chwilowo
postawiony stolik i obok krzesełko.
SCENA PIERWSZA FRANCISZEK sam, potem KAMILA. FRANCISZEK (w tużurku czarnym, białej kamizelce i krawacie, ogolony, stoi na stoliku z pudełkiem zapałek i zaświeca świecznik) Cóż u licha dzisiaj z tymi zapałkami, że się żadna zapalić nie chce? (pociera, zapałka gaśnie). No. A bodaj cię! (rzuca ją). Im się bardziej człowiek spieszy, tym gorzej jeszcze ... (pociera znowu). KAMILA (z drugich drzwi na lewo, w balowej sukni, wyciętej w karo) Franciszku! jak to, jeszcze nie zapalony świecznik? Bój się Boga! FRANCISZEK Duchem będzie, panienko, tylko te szelmowskie zapałki... o! co którą zapalę, to zgaśnie.
KAMILA Niech się Franciszek usunie, ja sama zapalę. FRANCISZEK Ale gdzieżby znowu panienka się fatygowała. KAMILA Prędzej, prędzej! Trzeba się śpieszyć, bo już goście w salonie. FRANCISZEK (schodzi niezgrabnie, potem mówi) Ja panienkę podsadzę. KAMILA Nie potrzeba (wybiega na stołek, a potem na stolik). FRANCISZEK Tylko ostrożnie. KAMILA Podaj mi zapałki. FRANCISZEK Zaraz, zaraz (wyjmuje z kieszeni i z wielkiego pośpiechu upuszcza). A, Jezus Maria! panienka jak ogień, wszystko mi z rąk leci z tego pośpiechu. Oto są. (Kamila zapala, Franciszek z podniesioną do góry głową przypatruje się temu) Hę, hę, jak też to panience zgrabnie idzie, to nie tak, jak mnie staremu (obchodzi dokoła stolika z drugiej strony). Jeszcze tu panienka jedną upuściła. (Po chwili)
Hę, hę, toż to dopiero będzie bal u nas, prawdziwie książęcy. Żeby
panienka widziała, co starszy pan wina nakupił, to strach, a jakich
przeróżnych cukrów naprzynoszono z cukierni. KAMILA Nieoceniony wujaszek. Bo to on ten bal wyprawia. FRANCISZEK A wiem, wiem. E, to się też panienka wytańczy za wszystkie czasy, z panem Adolfem, prawda?
sexshop Po świętej Urszuli trudno wyjść w samej koszuli.
|