Dom otwarty - Akt II

Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Bałucki Michał   
29.03.2008.
Spis treści

Dom otwarty - Akt II

Scena druga
Scena trzecia
Scena czwarta
Scena piąta
Scena szósta
Scena siódma
Scena ósma
Scena dziewiąta
Scena dziesiąta
Scena jedenasta
Scena dwunasta
Scena trzynasta
Scena czternasta
Scena piętnasta
Scena szesnasta
Scena siedemnasta

SCENA DRUGA

CIŻ i ADOLF.

ADOLF
(z głębi, w balowym stroju)
O, cóż to? panna Kamila została, jak widzę, ministrem oświecenia!

KAMILA
(wesoło)
Dobry wieczór panu! No, cóż? dużo pan młodzieży zamówiłeś na dzisiejszy wieczór?

ADOLF
(pokazując na siebie)
To wszystko, co pani widzisz.

KAMILA
Jak to?

ADOLF
Oprócz siebie nikogo więcej.

KAMILA
O! nie wierzę panu. Pan żartujesz tylko, aby się ze mną drażnić.

ADOLF
Na serio mówię, jak panią kocham.

KAMILA
(z gniewem)
I pan śmiesz jeszcze pokazywać mi się na oczy? Toś pan tak uważał na moje prośby?

ADOLF
Panno Kamilo! robiłem, co mogłem. Przez trzy dni łaziłem po wszystkich moich znajomych, zrobiłem jakie kilkadziesiąt pięter; ale teraz młodzi panowie okropnie wybredni, drożą się jak Bóg wie co; chcą wiedzieć naprzód, jaka będzie kolacja, jaka muzyka, jaka posadzka, jakie panny, czy ładne, czy posażne.

KAMILA
Tak, teraz się panu nie wypada tłumaczyć inaczej, ale ja panu ani słóweczka nie wierzę.

ADOLF
Panno Kamilo!

KAMILA
O, ja to widzę dobrze, że pan od samego początku niechętny był temu balowi.

ADOLF
Jakiż bym miał powód?

KAMILA
Bo pan nie życzysz sobie, żeby tu kto więcej bywał prócz pana, (drwiąco) żebyś pan się mógł lepiej wydać.

ADOLF
Ależ, panno Kamilo ...

KAMILA
Nic nie słucham. Nie gadam z panem (chce zejść).

ADOLF
(podając jej rękę)
Służę pani.

KAMILA
Ja nie chcę, nie potrzebuję pańskiej ręki. Idź pan sobie!

ADOLF
Ależ pani spadnie.

KAMILA
Co panu do tego?

ADOLF
Złamie pani nóżkę; jakże pani potem będzie tańczyć?

KAMILA
Złamię, to swoją, nie pańską. Niech mi Franciszek da rękę (schodzi z pomocą Franciszka).

ADOLF
(zbliża się do niej)
Jeszcześmy się nie przywitali (podaje jej rękę).

KAMILA
Obejdzie się. Mówiłam już raz panu, że się gniewam.

FRANCISZEK
(wynosząc stół, a potem stołek)
No, ci się muszą dopiero rzetelnie kochać, bo się ciągle kłócą.

ADOLF
Ale pomimo to można panią prosić do pierwszego kadryla?

KAMILA
(krótko)
Już tańczę.

ADOLF
To do drugiego.

KAMILA
Do drugiego także już jestem zaangażowana.

ADOLF
Któż się tak pospieszył?

KAMILA
A co panu do tego?

ADOLF
No, to może do mazura?

KAMILA
I mazura, i polki, i walce, wszystko już mam zajęte, jestem zaangażowaną na cały wieczór.

ADOLF
Tak?

KAMILA
Tak.

ADOLF
Ha, to i ja będę się musiał postarać o inne danserki. Ja myślę, że ich nie braknie dzisiaj. (Kłania się żartobliwie) Pani! (odchodzi na lewo do pierwszych drzwi).

KAMILA
(do siebie)
Może by mu dać choć jeden taniec? (Biegnie za nim) Panie A... (wraca się,). Nie, muszę go ukarać, bo zasłużył na to.


sexshop
Po świętej Urszuli trudno wyjść w samej koszuli.



Zmieniony ( 29.03.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »