|
Strona 2 z 17 SCENA DRUGA CIŻ i ADOLF. ADOLF (z głębi, w balowym stroju) O, cóż to? panna Kamila została, jak widzę, ministrem oświecenia! KAMILA (wesoło) Dobry wieczór panu! No, cóż? dużo pan młodzieży zamówiłeś na dzisiejszy wieczór? ADOLF (pokazując na siebie) To wszystko, co pani widzisz. KAMILA Jak to? ADOLF Oprócz siebie nikogo więcej. KAMILA O! nie wierzę panu. Pan żartujesz tylko, aby się ze mną drażnić. ADOLF Na serio mówię, jak panią kocham. KAMILA (z gniewem) I pan śmiesz jeszcze pokazywać mi się na oczy? Toś pan tak uważał na moje prośby? ADOLF
Panno Kamilo! robiłem, co mogłem. Przez trzy dni łaziłem po wszystkich
moich znajomych, zrobiłem jakie kilkadziesiąt pięter; ale teraz młodzi
panowie okropnie wybredni, drożą się jak Bóg wie co; chcą wiedzieć
naprzód, jaka będzie kolacja, jaka muzyka, jaka posadzka, jakie panny,
czy ładne, czy posażne. KAMILA Tak, teraz się panu nie wypada tłumaczyć inaczej, ale ja panu ani słóweczka nie wierzę. ADOLF Panno Kamilo! KAMILA O, ja to widzę dobrze, że pan od samego początku niechętny był temu balowi. ADOLF Jakiż bym miał powód? KAMILA Bo pan nie życzysz sobie, żeby tu kto więcej bywał prócz pana, (drwiąco) żebyś pan się mógł lepiej wydać. ADOLF Ależ, panno Kamilo ... KAMILA Nic nie słucham. Nie gadam z panem (chce zejść). ADOLF (podając jej rękę) Służę pani. KAMILA Ja nie chcę, nie potrzebuję pańskiej ręki. Idź pan sobie! ADOLF Ależ pani spadnie. KAMILA Co panu do tego? ADOLF Złamie pani nóżkę; jakże pani potem będzie tańczyć? KAMILA Złamię, to swoją, nie pańską. Niech mi Franciszek da rękę (schodzi z pomocą Franciszka). ADOLF (zbliża się do niej) Jeszcześmy się nie przywitali (podaje jej rękę). KAMILA Obejdzie się. Mówiłam już raz panu, że się gniewam. FRANCISZEK (wynosząc stół, a potem stołek) No, ci się muszą dopiero rzetelnie kochać, bo się ciągle kłócą. ADOLF Ale pomimo to można panią prosić do pierwszego kadryla? KAMILA (krótko) Już tańczę. ADOLF To do drugiego. KAMILA Do drugiego także już jestem zaangażowana. ADOLF Któż się tak pospieszył? KAMILA A co panu do tego? ADOLF No, to może do mazura? KAMILA I mazura, i polki, i walce, wszystko już mam zajęte, jestem zaangażowaną na cały wieczór. ADOLF Tak? KAMILA Tak. ADOLF Ha, to i ja będę się musiał postarać o inne danserki. Ja myślę, że ich nie braknie dzisiaj. (Kłania się żartobliwie) Pani! (odchodzi na lewo do pierwszych drzwi). KAMILA (do siebie) Może by mu dać choć jeden taniec? (Biegnie za nim) Panie A... (wraca się,). Nie, muszę go ukarać, bo zasłużył na to.
sexshop Po świętej Urszuli trudno wyjść w samej koszuli.
|