|
Strona 12 z 17 SCENA DWUNASTA TELESFOR, LOKAJ, JANINA, potem WŁADYSŁAW, w końcu KAMILA. TELESFOR Ładnie mnie urządzili, nie ma co mówić! (wstaje i rzuca karty). A niech was. kule biją z waszym preferansem! (Do przechodzącego Lokaja) Złóż stolik. (Do Janiny, która, wyszedłszy z salonu, upadła, zmęczona na kanapę) A tobie co się stało? (Lokaj składa stolik i odnosi na bok). JANINA Jestem tak zmęczona. TELESFOR (głaszcze ją) Biedaczka, aż wypieków dostała. JANINA
Nie myślałam, że to tak trudno bawić te panie. Powiadam wujowi, to męka
prawdziwa: mów z tą, tamta się obraża; nie wiadomo, czym. której
uchybić można. Fifikowska już chciała odchodzić. TELESFOR A niechby sobie poszła. Kto by tam robił z nimi tyle ceregieli. Chcesz, baw się, a nie, to z Panem Bogiem! JANINA (oglądając się z przestrachem) Wujaszku, na miłość boską, bo kto usłyszy. TELESFOR
A niech sobie, bo mnie już szewska pasja bierze na tych gości. Zamiast
zabawy to tylko kłopot z nimi. Ja chciałem, żebyście się trochę
rozerwały, poskakały, a tu masz! (Do Władysława wchodzącego z głębi w kapeluszu i szalu) A ty gdzieś chodził? WŁADYSŁAW (kwaśny, macha) Wracam od gospodarza (zrzuca szal i oddaje do drzwi na prawo). Czy wiecie, co ten dziwak mi zrobił? JANINA No? WŁADYSŁAW Przysłał do mnie służącego, żeby mu nie hałasować nad głową i nie skakać, bo mu się kamienica otrzęsie. TELESFOR Dobry sobie! i cóż ty na to? WŁADYSŁAW Poszedłem wytłumaczyć mu, że to nonsens żądać coś podobnego od lokatora. TELESFOR To się rozumie. WŁADYSŁAW A on mi na to, że jeżeli mam zamiar wydawać bale, żebym .sobie od kwartału innego mieszkania poszukał. TELESFOR Masz babo redutę! Jeszcze tego było potrzeba. WŁADYSŁAW (siadając na kanapie) A, jestem zirytowany na tego faceta! JANINA (zbliża się do niego i głaszcząc go) I to wszystko przeze mnie. Zachciało mi się koniecznie tego balu. WŁADYSŁAW (łagodnie) No, moja droga, cóż ty temu winna jesteś, że się tak wszystko na nas sprzysięgło? JANINA Jakiś ty dobry, jakiś ty poczciwy, mój Władziu! Zawstydzasz minie doprawdy swoją pobłażliwością (całuje go). WŁADYSŁAW (całując ją także i tuląc do siebie) Ależ, moja droga! TELESFOR E, jak widzę, to się wam na miłość zebrało. Może odejść? WŁADYSŁAW (żartobliwie) No, wuju, nie rumieńże mi niewiasty (tuli zawstydzoną Janinę i okrywa pocałunkami). TELESFOR (przysiadając się do nich)
Nie, ale przyznaj się między nami, Janinko, czy bardzo byś się
zgniewała, żeby tak teraz ci wszyscy goście znikli jak kamfora, a my
zostali sami w naszym kółeczku? A widzisz, uśmiecha ci się ta
propozycja. No, no, przyjdzie i to (klepie ją po ręce). FIKALSKI (za sceną donośnym głosem) Rrrrrrond! TELESFOR (podskoczywszy na stołku) Wszelki duch Pana Boga! a to co? WŁADYSŁAW (z uśmiechem) Szósta figura. TELESFOR A czegóż on. się tak drze? Ja przed frontem nie pozwalałem sobie rozpuszczać takiego głosu. FIKALSKI (za sceną) En colonne, en avant! TELESFOR A niech go nie znam z taką komendą! WŁADYSŁAW (do Kamili, wchodzącej z salonu) A to co, Kamilo? ty nie tańczysz? KAMILA (zadąsana) Jakże mam tańczyć, kiedy mnie nikt nie zaangażował (siada na taburecie obok Janiny i nie patrzy na nikogo). TELESFOR Hę, hę, sprzedajemy pietruszeczkę. WŁADYSŁAW A Adolf? TELESFOR Pewnieście się znowu o co poprztykali? No, przyznaj się. JANINA Ale tak, tak, i nawet zabroniła mu tańczyć z sobą. TELESFOR Bagatela! KAMILA (jak wyżej) To cóż z tego, że zabroniłam? Przecież nieraz zabraniam mu całować się po rękach, a jednak całuje. TELESFOR (z filuternym uśmiechem, wstając) To może mu, to powiedzieć? KAMILA (zatrzymując go) Nie, nie, nie, wujaszku! skoro woli z innymi, skoro mu to większą przyjemność sprawia ... FIKALSKI (za sceną) Grande chaine! JANINA Ależ dziecko z ciebie, Kamilko; tańczy, bo go prosiłam, ale bądź pewna, że mu to nie sprawia wcale przyjemności. KAMILA (z irytacją)
O! moja kochana, tylko go nie broń, bo na własne oczy widziałam, jak z
jedną z panien Ciuciumkiewicz tańczył aż trzy razy wokoło. Czy to także
musiał? TELESFOR (drocząc się) A i ja to także zauważyłem, że coś zanadto kręci mi się koło tych panien Ciuciumkiewicz. KAMILA (do Janiny) A co? słyszysz? JANINA (z uśmiechem) Miałażbyś być zazdrosną o panny Ciuciumkiewicz! TELESFOR (jak wyżej)
A kto wie? Diabeł nie śpi. Ha, ha! no, to by dopiero była historia,
gdyby jej tak która z nich kawalera zdmuchnęła sprzed nosa. KAMILA (na pół z płaczem) Niech mi wujaszek nie dokucza, bo się naprawdę pogniewam. (idzie na przód sceny na prawo, a potem do drzwi). TELESFOR (idąc za nią) Daj pokój, gniew piękności szkodzi. (Śpiewa) "Handziu miła, nie żurysia...." (wychodzi za Kamilą na prawo). FIKALSKI (za sceną) A sa place! WŁADYSŁAW (wstając) Kadryl się skończył (idzie do gości). (Muzyka grać przestaje).
sexshop Po świętej Urszuli trudno wyjść w samej koszuli.
|