|
Strona 11 z 17 SCENA JEDENASTA CIŻ, WICHERKOWSKI, PULCHERIA, później MALINOWSKI, w końcu FUJARKIEWICZ. WICHERKOWSKI (prowadząc żonę pod rękę) Tak, duszyczko, tu sobie siądziemy, pięknie, ładnie. Tam za gorąco dla ciebie. Wiesz, co doktor mówił. PULCHERIA Ale tu znowu za chłodno. WICHERKOWSKI Weź okrycie (odziewa ją okrywką, którą miał na ręku). To tak w pierwszej chwili, widzisz, duszko, że się wyszło z gorąca. PULCHERIA Ale tu okno otwairte. WICHERKOWSKI (idzie na prawo) To się zamknie, zamknie. Tak (wraca do niej). Teraz będzie w sam raz. TELESFOR Panie Wicherkowski, może z nami preferansa? WICHERKOWSKI Zgoda, służę panom. (Do Pulcherii) Widzisz, aniołku, siądziesz sobie przy nas, to cię rozerwie. A może mi się będzie szczęścić przy tobie. Hę, hę, hę. CIUCIUMKIEWICZ Więc tedy siadajmy (siada z powagą i miesza karty). (Lokaj obnosi lemoniadę). WICHERKOWSKI (do Pulcherii) A może lemoniady? PULCHERIA (siada po lewej z frontu) Nie .. . nie będę. WICHERKOWSKI To ja za twoje zdrowie; tylko, przyjacielu, hej, trochę araczku! (idzie za Lokajem w głąb). PULCHERIA (zasłonięta wachlarzem, do przechodzącego Malinowskiego) Z kim pan tańczysz? MALINOWSKI Nie wiem jeszcze. PULCHERIA Nie masz pan damy? MALINOWSKI Postaram się zaraz (idzie do Teci). TELESFOR No, panie Wicherkowski, czekamy. WICHERKOWSKI Idę, idę, Pulcherio! siądź sobie, duszyczko, tu, bliżej, tak... (grają). MALINOWSKI (kłaniając się Teci) Jestem Malinowski. TECIA Mameczko! MALINOWSKI (kłaniając się po angielsku, poważnie, Katarzynie) Jestem Malinowski. (Do Teci) Czy można panią prosić do pierwszego kontredansa? (Tecia
kłania się głową na znak przyzwolenia, sznurując wdzięcznie usta.
Malinowski siada obok niej, gładzi wąsy, bawi się klakiem i patrzy
nieznacznie na Pulcherię, która to samo robi). TELESFOR Siedm pik. (Do Wicherkowskiego) Idziesz pan? WICHERKOWSKI (pokazując karty żonie) Jakże mi radzisz, duszyczko? ADOLF (tańcząc, wpada na scenę z Miecią i osadza ją na miejscu, potem kłania się i idzie do Loli) A panią można prosić? LOLA (wstaje) Pan doprawdy niezmordowany (muzyka przestaje grać). O! koniec ... Jaka szkoda! (siada). ADOLF (kłania się i odchodzi w głąb sceny na lewo) Chwała Bogu, przecież sobie odpocznę (siada na fotelu wygodnie). TELESFOR Adolfku, mój drogi, nalej nam też tu po kieliszeczku wina. ADOLF (wstając) Dobrze, wujaszku (Na stronie) Ładny odpoczynek (bierze butelkę ze stołu i nalewa). TELESFOR (grając) Ciuciumkiewicz leży. WICHERKOWSKI Widzisz, aniołku, zaczynam już wygrywać przy tobie (całuje ją w rękę). FIKALSKI (wpada) Panowie, kadryl, proszę angażować! ADOLF (na stronie) A to idzie pospiesznym pociągiem. Chwilki odetchnąć nie dadzą (idzie do Mieci, podaje jej ramię i wyprowadza do salonu). (Fujarkiewicz, podaje ramię Loli, Malinowski Teci i wychodzą do salonu). FIKALSKI (wytrzymawszy w miejscu, aż wszystkie pary przedefilowały koło niego, zbliża się z galanterią do Pulcherii) Służę pani. WICHERKOWSKI A pan gdzie zabierasz moją żonę? FIKALSKI Do kadryla. WICHERKOWSKI A, do kadryla. Tylko, bardzo pana proszę, nie po wariacku, bo wiesz, duszko, co doktor mówi (siada). Panie Fikalski, proszę delikatnie z moją żoną. (Patrzy za odchodzącymi, po chwili) Wiecie, panowie, co, może byśmy posunęli stolik trochę dalej. TELESFOR A to na co? WICHERKOWSKI Będziemy mogli grać i patrzeć na tanczącychi. Zawsze to przyjemnie, muzyka, coś, owoś... CIUCIUMKIEWICZ (wstając, trącają się znacząco z Telesforem) Ha, niech będzie. WICHERKOWSKI (posuwa stolik) O! tak będzie doskonale (siadają). FIKALSKI (za sceną) Chaine anglaise, retour, tour de mains. CIUCIUMKIEWICZ (do Wicherkowskiego) Pan na ręku, co pan grasz? (Wicherkowski roztargniony patrzy za scenę i nie słyszy) TELESFOR (głośno) Co pan grasz? WICHERKOWSKI (patrzy za scenę) Jak ten tańczy! Kto widział brać damę przy tour de mains za obie ręce? a jak patrzy impertynencko; o! za pozwoleniem (wstaje, kładzie karty i wychodzi żywo). Bardzo proszę. (Telesfor patrzy za nim osłupiały). KATARZYNA (do męża) Jasiu! na słóweczko. (Do Telesfora) Pan daruje. CIUCIUMKIEWICZ (wstaje) Co każesz, duszyczko? KATARZYNA (bierze go pod rękę i idzie na przód sceny) Dobrze idzie, nasze dziewczęta są dizisiaj rozrywane. CIUCIUMKIEWICZ Chwała Bogu! KATARZYNA Jakiś Malinowski nam się przedstawił. CIUCIUMKIEWICZ Tak? A gdzież on? KATARZYNA
Tańczy z Tecią. Bardzo mu się widać spodobała, bo jej na krok nie
odstępował. Trzeba, żebyś się dowiedział, kto on taki; jeżeli to
człowiek z pozycją, to zapoznasz się z nim bliżej i zaprosisz do nas.
Podaj mi rękę, pójdziemy do salonu. Muniu! (daje znak, aby szła za nią). CIUCIUMKIEWICZ Kiedy widzisz, duszko, preferans ... KATARZYNA Preferans nie ucieknie. Tu idzie o szczęście dzieci. CIUCIUMKIEWICZ Tak, to prawda; ha, no, to ... ten tego. (Do Telesfora) Ja tu za chwilkę będę służył koledze (wychodzą z żoną i Munią do salonu).
sexshop Po świętej Urszuli trudno wyjść w samej koszuli.
|