|
Strona 5 z 17 SCENA PIĄTA CIŻ, FIKALSKI, LOKAJ, po chwili WRÓBELKOWSKI, FUJARKIEWICZ, BAGATELKA i dwóch, z gości. Fikalski w futrze, szalu, kaloszach. JANINA A gdzież młodzież? FIKALSKI Będą tu zaraz, już są na schodach. JANINA (troskliwie) Co panu jest? ból gardła? FIKALSKI (odkręcając szal) Nie, pani, ale miałem dziś rano trochę chrypki, szło mi o głos; (próbuje tonu) dobry, nie ma obawy. (Do Władysława) Gdzie tu garderoba? WŁADYSŁAW W przedpokoju. LOKAJ Chciałem właśnie... FIKALSKI
Oho! nie złapiesz mnie na to; wiem ja, co to przedpokój znaczy:
człowiek futra, kaloszy niepewny. Już mnie to nieraz sparzyło. Nie masz
tu gdzie jakiego bezpieczniejszego schronienia? JANINA Władziu, może by w twoim pokoju? WŁADYSŁAW Ha, skoro trzeba, to darmo. FIKALSKI (otwierając drzwi, w głębi) Chodźcie, chodźcie, panowie, tu jest garderoba. (do Janiny, wskazując na prawo) Tam? prawda (wskazuje wchodzącym). (Wchodzą:
Wróbelkowski, Fujarkiewicz, Bagatelka i dwóch gości, z których jeden
wysoki bardzo, a drugi trochę garbaty; wszyscy w paltotach lub futrach
z podniesionymi kołnierzami, w kaloszach; przechodzą przez scenę na
prawo). WŁADYSŁAW A gdzieżeś ty powyszukiwał takie egzemplarze? TELESFOR (śmiejąc się, na boku) Ależ to jeden lepszy od drugiego! JANINA I tylko tylu? FIKALSKI Bądźcie państwo kontenci, że i takich się złapało. Dziś kilka balów, więc dobijatyka okropna o danserów (wśród tego zdejmuje wierzchnie ubranie i kalosze, które lokaj odnosi na prawo). LOKAJ (wnosi tobół duży) Proszę pana, gdzie to położyć? WŁADYSŁAW Co to jest? FIKALSKI A, to przybory do kotyliona: kostki, buńczuk, nosy, czepki; wypożyczyłem to dla państwa z resursy. (Do Janiny) A bukiety i ordery są? JANINA Tak, jak pan zarządziłeś. FIKALSKI To dobrze. Pani będzie łaskawa kazać umieścić to razem. (Janina ze służącym, niosącym przybory, wychodzi do drugich drzwi na lewo). TELESFOR (przechodząc na lewo) Co ci ludzie teraz nie wymyślają! jakieś figle niemieckie, awantury. .. (Wchodzą:
Wróbelkowski, blondyn, z gęstą grzywą, pince-nez; Fujarkiewicz, już
niemłody, mocno wypomadowany; Bagatelka, pokazujący ostentacyjnie swój
nowy chapeauclaque , i dwaj inni goście; wszyscy balowo, tylko dwaj
ostatni mają nie dość dobrze dobrane fraki, bo wysoki ma frak za
krótki, a niski za ciasny. Fujarkiewicz zaś ma frak staromodny). FIKALSKI A otóż i nasza młodzież. (do Władysława i Telesfora) Panowie pozwolą przedstawić sobie: pan Wróbelkowski członek różnych komitetów balowych (ukłony). Fujarkowski... FUJARKIEWICZ Fujarkiewicz. FIKALSKI Przepraszam, Fujarkiewicz, obywatel z prowincji FUJARKIEWICZ Właściwie z Mościsk (ukłony). TELESFOR Bardzo nam miło. FIKALSKI Pan Bagatelka. BAGATELKA Zwyczajny członek Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych w Krakowie. TELESFOR (na stronie) Patrzcie państwo, i ten już dygnitairz nie lada. FIKALSKI Pan Piernikiewicz, pan Ślazikowski. WŁADYSŁAW (podaje jednym rękę, drugim się kłania) Witam panów. TELESFOR (witając się) Bardzo nam miło. WŁADYSŁAW Panowie pozwolą do salonu, przedstawię was damom. TELESFOR
A jak potem ten tego, to tuta] wino, przekąski, a tam papierosy, bardzo
prosimy, bez ceremonii. A może od razu tak po kieliszeczku, dla kurażu?
służę panom (prowadzi ich do stołu, gdzie piją, a on wypite kieliszki napełnia).
sexshop Po świętej Urszuli trudno wyjść w samej koszuli.
|