|
Strona 15 z 17 SCENA PIĘTNASTA CIUCIUMKIEWICZ, KATARZYNA, TECIA, MIECIA, MUNIA, potem JANINA, LOKAJ, w końcu WRÓBELKOWSKI. (Panny, zirytowane, że ich nikt nie wziął do mazura, wachlują się gwałtownie wachlarzami). KATARZYNA To także koncept! dawać bal i nie postarać się o młodzież. TECIA I jaka tu młodzież, Boże! MIECIA Wcale im się ten bal nie udał. JANINA (wchodzi żywo z salonu) Jak to? panie tutaj? znowu? TECIA Tam w sali takie gorąco... MIECIA Że wytrzymać niesposób. KATARZYNA Zresztą moje córki nie bardzo za mazurem. (Lokaj podaje tacę z lemoniadą). WRÓBELKOWSKI (wpada z bukietem i podając go Janinie, która oddaliło się na chwilę od Ciuciumkiewiczów na lewo) Czy mogę panią prosić? JANINA (biorąc bukiecik)
Bardzo panu dziękuję, ale byłoby to niegrzecznością ze strony gospodyni
tańczyć, gdy tyle panien siedzi podczas mazura. Jeżeli mi pian chcesz
zrobić przyjemność, to bądź pan łaskaw poprosić jedną z tych panienek.
Panno Teciu, ten pan prosi cię do mazura, oto bukiet (podaje). WRÓBELKOWSKI (zmieszany) Ależ, pani. (Słychać gwałtowny brzęk szkła za sceną). JANINA (idąc w stronę salonu.) A tam co? (Do wchodzącego Lokaja) Co się stało? LOKAJ E, nic, lustro, proszę pani. JANINA Może to wielkie? LOKAJ Tak; będzie szczęście, proszę pani, bo się szkło dziś strasznie tłucze (wychodzi do salonu za Janiną). TECIA (podając rękę Wróbelkowskiemu) Służę panu. WRÓBELKOWSKI (zakłopotany) Ależ bo ... FIKALSKI (za sceną) Czwarta para! TECIA Wołają nas (podaje mu rękę i w podskokach wybiega). MIECIA (zobaczywszy kartkę, która wypadła z bukietu) Mamo, jakaś karteczka. KATARZYNA Pewnie oświadczenia miłosne. (Uradowana rozwija i czyta) "Kocham cię od dawna", słyszysz, Jasiu? (Nagle zmienia ton) Co? CIUCIUMKIEWICZ Co takiego? KATARZYNA (czyta prędko) "Daj mi znać, kiedy męża twego me będzie w domu" - to nie do Teci! CIUCIUMKIEWICZ No, tak, bo skądżeby ona wzięła męża tak na poczekaniu. KATARZYNA A, rozumiem, to do niej! Bukiet był dla niej przeznaczony! CIUCIUMKIEWICZ Dla kogo? KATARZYNA Dla Żelskiej. CIUCIUMKIEWICZ Horrendum! KATARZYNA (tragicznie) I mają tu panny wychodzić za mąż, kiedy im mężatki w ten sposób psują interesa! CIUCIUMKIEWICZ Tak, konkurencja w takich warunkach dla panien jest prawie niepodobną. KATARZYNA
Ha! obłudnica! a udaje taką skromnisię! Muszę też to zaraz pokazać
Turtulińskiej, która tak unosi się nad jej cnotą... Będzie miała teraz,
dowód! CIUCIUMKIEWICZ Corpus delicti. KATARZYNA Chodźmy prędzej do salonu, panienki, Jasiu! CIUCIUMKIEWICZ (podając jej rękę) Duszyczko, uspokój się, jesteś cała wzburzona, trzęsiesz się. KATARZYNA Trzęsę się z oburzenia w imieniu wszystkich matek, których córki więdną w panieńskim stanie przez takie kokietki. Chodźmy! (wychodzą szybko do salonu).
sexshop Po świętej Urszuli trudno wyjść w samej koszuli.
|