Dom otwarty - Akt II

Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Bałucki Michał   
29.03.2008.
Spis treści

Dom otwarty - Akt II

Scena druga
Scena trzecia
Scena czwarta
Scena piąta
Scena szósta
Scena siódma
Scena ósma
Scena dziewiąta
Scena dziesiąta
Scena jedenasta
Scena dwunasta
Scena trzynasta
Scena czternasta
Scena piętnasta
Scena szesnasta
Scena siedemnasta

SCENA PIĘTNASTA

CIUCIUMKIEWICZ, KATARZYNA, TECIA, MIECIA, MUNIA, potem JANINA, LOKAJ, w końcu WRÓBELKOWSKI. (Panny, zirytowane, że ich nikt nie wziął do mazura, wachlują się gwałtownie wachlarzami).

KATARZYNA
To także koncept! dawać bal i nie postarać się o młodzież.

TECIA
I jaka tu młodzież, Boże!

MIECIA
Wcale im się ten bal nie udał.

JANINA
(wchodzi żywo z salonu)
Jak to? panie tutaj? znowu?

TECIA
Tam w sali takie gorąco...

MIECIA
Że wytrzymać niesposób.

KATARZYNA
Zresztą moje córki nie bardzo za mazurem.

(Lokaj podaje tacę z lemoniadą).

WRÓBELKOWSKI
(wpada z bukietem i podając go Janinie, która oddaliło się na chwilę od Ciuciumkiewiczów na lewo)
Czy mogę panią prosić?

JANINA
(biorąc bukiecik)
Bardzo panu dziękuję, ale byłoby to niegrzecznością ze strony gospodyni tańczyć, gdy tyle panien siedzi podczas mazura. Jeżeli mi pian chcesz zrobić przyjemność, to bądź pan łaskaw poprosić jedną z tych panienek. Panno Teciu, ten pan prosi cię do mazura, oto bukiet (podaje).

WRÓBELKOWSKI
(zmieszany)
Ależ, pani.

(Słychać gwałtowny brzęk szkła za sceną).

JANINA
(idąc w stronę salonu.)
A tam co? (Do wchodzącego Lokaja) Co się stało?

LOKAJ
E, nic, lustro, proszę pani.

JANINA
Może to wielkie?

LOKAJ
Tak; będzie szczęście, proszę pani, bo się szkło dziś strasznie tłucze (wychodzi do salonu za Janiną).

TECIA
(podając rękę Wróbelkowskiemu)
Służę panu.

WRÓBELKOWSKI
(zakłopotany)
Ależ bo ...

FIKALSKI
(za sceną)
Czwarta para!

TECIA
Wołają nas (podaje mu rękę i w podskokach wybiega).

MIECIA
(zobaczywszy kartkę, która wypadła z bukietu)
Mamo, jakaś karteczka.

KATARZYNA
Pewnie oświadczenia miłosne. (Uradowana rozwija i czyta) "Kocham cię od dawna", słyszysz, Jasiu? (Nagle zmienia ton) Co?

CIUCIUMKIEWICZ
Co takiego?

KATARZYNA
(czyta prędko)
"Daj mi znać, kiedy męża twego me będzie w domu" - to nie do Teci!

CIUCIUMKIEWICZ
No, tak, bo skądżeby ona wzięła męża tak na poczekaniu.

KATARZYNA
A, rozumiem, to do niej! Bukiet był dla niej przeznaczony!

CIUCIUMKIEWICZ
Dla kogo?

KATARZYNA
Dla Żelskiej.

CIUCIUMKIEWICZ
Horrendum!

KATARZYNA
(tragicznie)
I mają tu panny wychodzić za mąż, kiedy im mężatki w ten sposób psują interesa!

CIUCIUMKIEWICZ
Tak, konkurencja w takich warunkach dla panien jest prawie niepodobną.

KATARZYNA
Ha! obłudnica! a udaje taką skromnisię! Muszę też to zaraz pokazać Turtulińskiej, która tak unosi się nad jej cnotą... Będzie miała teraz, dowód!

CIUCIUMKIEWICZ
Corpus delicti.

KATARZYNA
Chodźmy prędzej do salonu, panienki, Jasiu!

CIUCIUMKIEWICZ
(podając jej rękę)
Duszyczko, uspokój się, jesteś cała wzburzona, trzęsiesz się.

KATARZYNA
Trzęsę się z oburzenia w imieniu wszystkich matek, których córki więdną w panieńskim stanie przez takie kokietki. Chodźmy! (wychodzą szybko do salonu).


sexshop
Po świętej Urszuli trudno wyjść w samej koszuli.



Zmieniony ( 29.03.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »