|
Strona 16 z 17 SCENA SZESNASTA WRÓBELKOWSKi, potem JANINA, TELESFOR, CIUCIUMKIEWICZ. WRÓBELKOWSKI (z lewej z drugich drzwi)
Gdzie ta kartka mogła się podziać? Zlustrowałem bukiecik tej gąski, z
którą tańczyłem, ale tam już nie było. Chyba tu gdzie wypadła. (Szuka po ziemi, po chwili)
E, ostatecznie nie ma się o co kłopotać. Kartka była bez podpisu, a co
do oświadczyn, to sobie i bez pisania dam radę. W tańcu na przykład
albo gdzieś na uboczu. Po co tu robić długie ceregiele? (siada na, kanapie z papierosem). TELESFOR (z sali prowadząc Ciuciumkiewicza) Ale, co tam! kobiety nie zginą bez ciebie; chodźmy lepiej na kieliszeczek. (Spostrzegłszy Wróbelkowskiego) A pan czemu nie tańczy? tam mazur. WRÓBELKOWSKI Mam już poty tego tańca. TELESFOR Hę, hę, jesteś paai już kaput, co? WRÓBELKOWSKI Kaput nie kaput, ale nie widzę żadnej przyjemności tańczyć z pannami, co stare i brzydkie. (Wstając, do Ciuciumkiewicza) No, bo przyznasz pan, że co brzydkie, to brzydkie; na przykład ta fornalka. CIUCIUMKIEWICZ Jaka fornalka? WRÓBELKOWSKI No, te cztery panny, co tu siedziały przed chwilą, prawdziwe monstra. CIUCIUMKIEWICZ To moje córki, panie! WRÓBELKOWSKI A, tak? to przepraszam. TELESFOR Mój panie, jak ja byłem w pańskim wieku, to byłbym tańczył choćby z kawałkiem patyka. WRÓBELKOWSKI (siadając) Są gusta i guściki, ja do patyków nie zwykłem się palić. TELESFOR (na stronie) A to mi uciął. Dobrze mi tak. Po co się wdaję w rozmowę z takim chłystkiem. (do Ciuciumkiewicza) Chodźmy na kieliszeczek. (Idąc w głąb) Nasze kochajmy się. WRÓBELKOWSKI (kładzie się na kanapie) O! mnie już potrzeba bardzo wiele, abym się mógł bawić tańcem; ja potrzebuję pięknych salonów, ładnych kobiet. TELESFOR (z oburzeniem zbliża się) A to co? co to ma znaczyć? WRÓBELKOWSKI (obojętnie) Co takiego? TELESFOR Kto to pana uczył zachowywać się w ten sposób w obywatelskim domu? WRÓBELKOWSKI Obywatelski nie obywatelski, ja lubię bez żenady. TELESFOR Wstań mi zaraz, chłystku jakiś! Jeżeli cię nie nauczono grzeczności dla starszych, to ja cię nauczę, smarkaczu jakiś! WRÓBELKOWSKI (zrywając się) Panie! to jest obraza, ja żądam satysfakcji, przyślę panu swoich sekundantów! (bierze kapelusz). TELESFOR Przysyłaj sobie, błaźnie, kogo ci się podoba, ja tobie i twoim sekundantom uszy poobcinam! WRÓBELKOWSKI Zobaczymy! (z bohaterską miną wychodzi głębią). TELESFOR A to arogant, błazen! (chodzi). Aż mi lżej, że mu palnąłem verba veritatis . CIUCIUMKIEWICZ Śmiał nazwać moje córki fornalką! TELESFOR Już to ten Fikalski nasprowadzał nam młodzieży, niech go nie znam! (Patrzy do salonu) O! co to za młodzież, jak to tańczy. Boże zmiłuj się. (Do Ciuciumkiewicza z fantazją) Za naszych czasów nie tak tańczono, co? prawda? z ogniem, z animuszem! (Śpiewa)
"Podkóweczki, dajcie ognia, bo dziewczyna tego godna", hej, ha! i jak
człowiek wyrżnął obcasem o podłogę, to aż, panie, drzazgi się łupały!
to był taniec; ale dziś jakieś tam fidrygałki, michałki, komedie. CIUCIUMKIEWICZ To się nazywają figury. TELESFOR
Niech ich dunder świśnie z ich figurami! Za naszych czasów nie znano
tych wymysłów, tańczono po prostu, ale dziarsko, ogniście, prawda? No,
trąćmy się, niech żyje stara gwardia! FIKALSKI (za sceną) Za mną, panowie! para za parą! TELESFOR (do Ciuciumkiewicza) O, jak oni tańczą! (usuwają się na przód sceny na lewo).
sexshop Po świętej Urszuli trudno wyjść w samej koszuli.
|