|
Strona 6 z 17 SCENA SZÓSTA CIŻ, CIUCIUMKIEWICZ, MALINOWSKI, potem WICHERKOWSKI, PULCHERIA. (Ciuciumkiewicz,
szeroki w karku i plecach, głowa trochę spiczasta, z krótkim zarostem
kołnierze stojące z halsztukiem, ręce w dół spuszczone, w szerokich
rę/kawach, frak obszerny, z dużym kołnierzem). TELESFOR (spostrzegłszy Ciuciumkiewicza, wychodzącego z salonu) A, jest i Ciuciumkiewicz! prosimy do kompanii. (Ciuciumkiewicz z powagą kłania się i idzie do stołu). MALINOWSKI (przystojny, ale małomówny, zbliża się do Władysława) Pan pozwoli, że się sam przedstawię: jestem Malinowski. WŁADYSŁAW A, to pan... (podaje mu rękę). Wuju, pan Malinowski. TELESFOR (ożywiony, wesół z kieliszkiem w ręku, zbliża się) Bardzo nam miło... służę panu (podaje). MALINOWSKI Dziękuję ślicznie, nie piję. TELESFOR Co? nazywasz się pan Malinowski i nie pijesz wina? Ta to wino i Malinowski ... niech to pana nie obraża. MALINOWSKI O! panie! TELESFOR Bo my starzy lubimy sobie czasem pożartować. (Malinowski idzie na prawo, opiera się o kanapę). WŁADYSŁAW (do wchodzących z salonu) A, państwo Wicherkowscy (idzie na powitanie). PULCHERIA (do Władysława) A gdzież żona? WŁADYSŁAW Zaraz będzie służyć (wychodzi na lewo do drugich drzwi). TELESFOR (z głębi, od stołu) Panie Wicherkowski, (pokazując kieliszek) introdukcja do tańca - kieliszeczek. (Wicherkowski idzie w głąb). Zdrowie szanownych gości! PULCHERIA (przechodzi na prawo w stronę, gdzie stał Malinowski i nie patrząc na niego, mówi tak, aby nie spostrzeżono tego) Tańczę pierwszego kadryla z Fikalskim, poproś go pan o vis a vis. MALINOWSKI A kiedyż będę mógł znowu... PULCHERIA Jeszcze nie wiem. Powiem to panu później (wraca na lewo i tam siada). (Muzyka za sceną gra poloneza). FIKALSKI (idąc z głębi naprzód) Panowie! polonez. (Do Pulcherii) Służę pani. WICHERKOWSKI (wchodząc żywo między nich) Za pozwoleniem. Ja moją żonę jeszcze w domu zaangażowałem (bierze Pulcherię pod rękę i spojrzawszy groźnie na Fikalskiego, wychodzi do salonu). FIKALSKI (do siebie) Szkoda, bo ta ma niezłą prezencję do poloneza. Trzeba wziąść gospodynię domu (wybiega tamże). TELESFOR No, Ciuciumkiewicz, naprzód! bo to nasz taniec, weteranów. Chodźmy do dam. Panowie, proszę za mną (bierze Ciuciumkiewicza pod rękę i nucąc poloneza, wychodzi do salonu). (Wszyscy wychodzą ze sceny, wyjąwszy Wróbelkowskiego i Bagatelki).
sexshop Po świętej Urszuli trudno wyjść w samej koszuli.
|