Dom otwarty - Akt II

Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Bałucki Michał   
29.03.2008.
Spis treści

Dom otwarty - Akt II

Scena druga
Scena trzecia
Scena czwarta
Scena piąta
Scena szósta
Scena siódma
Scena ósma
Scena dziewiąta
Scena dziesiąta
Scena jedenasta
Scena dwunasta
Scena trzynasta
Scena czternasta
Scena piętnasta
Scena szesnasta
Scena siedemnasta

SCENA TRZECIA

KAMILA, TELESFOR, później FRANCISZEK.

TELESFOR
(w odświętnej czamarce, białej kamizelce, wchodzi z drugich drzwi z prawej, z kilkoma butelkami wina w obu rękach i stawia je na stole po prawej)
Tak, to będzie na pierwsze strzały: to dla panów, a to dla pań.

KAMILA
(podbiega i całuje go w rękę)
Poczciwy wujaszek, tak o wszystkim pamięta, tak się wszystkim zajmuje!

TELESFOR
To mój obowiązek, przecież ja tu dzisiaj gospodarzem, to muszę myśleć o tym, żeby było wszystko, jak należy.

KAMILA
Wujaszku, a jakby wujaszek chciał się potem położyć, to ja tam wujaszkowi przygotowałam łóżko za parawanem w pokoju Władzia.

TELESFOR
Cóż ty sobie myślisz, smarkata jakaś, że ja już tak skapcaniałem do reszty, że jednej nocy przebalować nie potrafię? Ja was tu jeszcze wszystkich przetrzymam. Patrzcie ją, jaka mi dowcipna! do łóżka mię pakuje! może jeszcze kaftanikiem flanelowym i rumiankiem mnie potraktujesz, co? Ja się chcę także bawić; kto wie czy sobie nawet nie podskoczę jeszcze?

KAMILA
Ja wujaszka wybiorę do mazura.

TELESFOR
Dobrze. Będziemy hulać do samego rana. Kiedy się bawić, to się bawić. (Do wchodzącego Franciszka z głębi) A tobie co się stało? masz minę, jakbyś upiora zobaczył.

FRANCISZEK
Proszę pana, proszę panienki, tam jakieś draby przyszły we frakach i bawełnianych rękawiczkach i powiadają, żeby im oddać cały kredens, srebra i wszystkie naczynie.

TELESFOR
No, to im trzeba dać, bo to są lokaje, najęci do obsługi gości.

FRANCISZEK
Jak to, proszę pana, a od czegóż ja tutaj?

TELESFOR
Ty byś sobie sam przecież rady nie dał.

FRANCISZEK
Ciekawym bardzo, dlaczego nie? Jak mój pian był jeszcze kawalerem, to się nieraz tyle panów naschodziło, a Franciszek wszystkiemu dał radę. Zresztą, jakby było potrzeba, to można by było wziąść Walentową do pomocy.

TELESFOR
Ale głupiś, jakżeby to wyglądało?

KAMILA
To przecież bal.

FRANCISZEK
To już jak bal, to Franciszek ma iść w kąt?

TELESFOR
Gadajże tu z takim. Przecież to dla ciebie lepiej, że będziesz miał mniej roboty. O cóż ci jeszcze chodzi?

FRANCISZEK
Jak to nie ma chodzić? Przecież to despet dla mnie wielki, że ja, domowy, dawny sługa, dziś tutaj nic nie znaczę, tylko jakieś tam fagasy.

TELESFOR
(zniecierpliwiony trochę)
Ale któż ci mówi, że nie znaczysz?

FRANCISZEK
A oni mówią.

TELESFOR
To im powiedz, że są durnie. Oni są tutaj tylko tego, jak się nazywa, zwyczajni lokaje, a ty będziesz ... piwnicznym albo jeszcze lepiej wielkim podczaszym, będziesz nalewał wino i roznosił (idzie do stołu). Masz tu tacę, kieliszki, wino, i wio do aalonu (daje mu dwie butelki na tacę).

FRANCISZEK
(biorąc tacę)
No, tak, to co innego.

TELESFOR
To będziesz dawał damom, a to panom; rozumiesz?

FRANCISZEK
Niby które damom?

TELESFOR
Gadajże z głupcem.

KAMILA
Ja pójdę z nim, to będzie najlepiej. Chodźmy (wychodzą na lewo do pierwszych drzwi).

TELESFOR
A ja tymczasem przygotuję drugą baterię (nalewa kieliszki na drugiej tacy).


sexshop
Po świętej Urszuli trudno wyjść w samej koszuli.



Zmieniony ( 29.03.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »