|
Strona 13 z 17 SCENA TRZYNASTA CIŻ, WRÓBELKOWSKI, BAGATELKA, GOŚCIE, po chwili FIKALSKI z PULCHERIĄ, za nimi WICHERKOWSKI, później M ALINOWSKI. WRÓBELKOWSKI (wchodzi chłodząc się szapoklakiem i rozmawiając głośno, idzie prosto do stołu z innymi) A przepysznie, doskonale, już to takiego kadryla dawno nie pamiętam (pije wino i zapala papierosa). Świetnie prowadzony! BAGATELKA Znakomicie. WRÓBELKOWSKI (siada obok Janiny, zakłada nogę na nogę i paląc papierosa, mówi) Pani nie widziała ostatniej figury? JANINA (zatykając usta chustką) Nie, panie. WRÓBELKOWSKI Kolosalna! znakomita! Co to za aranżer z tego Fikalskiego! genialny! (strzepuje popiół z papierosa). WŁADYSŁAW (biorąc mu z ręki papierosa) Pan pozwoli (mówi to spokojnie, ale ze stanowczością). WRÓBELKOWSKI (zmieszany) Co takiego? WŁADYSŁAW Są damy, które nie znoszą, jak im kto papierosem w twarz dmucha. (Odchodzi na lewo, rzuca papierosa na ziemię i mówi pod nosem) Błazen! WRÓBELKOWSKI A, pani nie znosi? JANINA (wstaje) Pan daruje, ale jako gospodyni, muszę zająć się gośćmi (odchodzi do salonu). WRÓBELKOWSKI (do siebie) A! mąż zazdrosny, jak widzę. To nic, romansik będzie więcej piquant! (idzie do stołu, gdzie pije, pali i rozmawia głośno). FIKALSKI (odprowadziwszy Pulcherię na przód sceny na lewo) Pani! (kłania się po angielsku). Pozwól pani wyrazić sobie najgłębsze podziękowanie. PULCHERIA (obojętnie) O, panie! FIKALSKI
Z panią tańczyć, toi prawdziwa rozkosz dla aranżera, bo pani masz to
instynktowe odczucie każdego drgnienia myśli mojej, a przy tym jakie
pas wyrobione, jaka gracja w tańcu! PULCHERIA Ależ, panie Fikalski. FIKALSKI Jak honor kocham, pani tańczysz wzorowo. WŁADYSŁAW (do Wicherkowskiego, który w połowie sceny stoi, wpatrzony w żonę i Fikalskiego, dotykając jego ramienia) Może kieliszeczek wina? WICHERKOWSKI (dając mu znak milczenia) Teraz nie mogę, mam na nich oko. WŁADYSŁAW (z uśmiechem) Oko opatrzności. WICHERKOWSKI Tak. FIKALSKI Więc jeszcze raz przyjmij pani dzięki, jakie ci składa aranżer i danser. PULCHERIA (z uśmiechem) Dziękuję obu panom. (Fikalski odchodzi do stołu, gdzie piją jego zdrowie). WICHERKOWSKI (z poważną miną zbliża się prędko do żony, bierze ją za rękę, wpatruje się w, nią chwilę, potem mówi) Pulcherio! wyznaj mi wszystko, ale tak, jak na świętej spowiedzi, jakbyś stała wobec Tego, który kiedyś tam... PULCHERIA (wzruszając ramionami) Co mam wyznawać? WICHERKOWSKI Chcę wiedzieć, co on ci mówił. PULCHERIA Ale kto? WICHERKOWSKI Fikalski, tu przed chwilą. PULCHERIA E, nie warto powtarzać (chce odejść). WICHERKOWSKI (zatrzymując ją)
Pulcherio! w imię naszej małżeńskiej miłości, naszego przywiązania,
proszę cię, powiedz mi, co ten zbrodniarz ci powiedział? PULCHERIA Kiedy będziesz się gniewał, unosił. WICHERKOWSKI (z wzrastającą gorączką) Nie będę, przyrzekam ci; no, więc? PULCHERIA Najprzód jakieś czułości, oświadczenia. WICHERKOWSKI No, no, a potem? PULCHERIA (powoli) Potem ... ale nie będziesz się gniewał? WICHERKOWSKI (żywo) No, no, nie, nie, co potem? PULCHERIA Potem prosił mnie o schadzkę. WICHERKOWSKI (wybuchnąwszy) O! nędznik! PULCHERIA Widzisz, już się unosisz. WICHERKOWSKI (trzęsąc się cały) Nie, nie, jestem, spokojny, całkiem, spokojny. Więc schadzka? gdzie? kiedy? jak? PULCHERIA Pojutrze, o trzeciej, i to aż koło cmentarza. (Malinowski idzie na prawo do kanapy, śledząc Pulcherię). WICHERKOWSKI O! sodomczyk! dam ja mu na cmentarz! PULCHERIA Nie zechcesz mnie przecież kompromitować i robić z nim awanturę. WICHERKOWSKI
Nie obawiaj się, przecież mnie znasz, że jestem dyplomatą w takich
razach. Ja mu tylko zrobię niespodziankę i gdy przyjdzie na miejsce
schadzki, zamiast ciebie zastanie mnie, uważasz? PULCHERIA (śmiejąc się nieszczerze) W istocie to będzie bardzo zabawne (zatykając usta wachlarzem, idzie powoli na prawo, gdzie stoi Malinowski). WICHERKOWSKI Prawda, wyborne? (Do Władysława, który się zbliżył) Anioł nie kobieta, powiedziała mi wszystko; prosił ją ... (reszta cicho - opowiada z gestem). PULCHERIA (przechodząc koło Malinowskiego) Pojutrze o trzeciej u nas. Jego nie będzie. (Malinowski kłania się nieznacznie i wychodzi głębią) WICHERKOWSKI (do Władysława) A co? mój system! WŁADYSŁAW Doskonały. WICHERKOWSKI (ucieszony) Prawda? (idzie, całuje w rękę Pulcherię, prowadzi i siada z nią na lewo). (Władysław wychodzi do salonu). FIKALSKI (w głębi sceny, oparty o stół z kieliszkiem w ręku, do otaczającej młodzieży)
Panowie! Jeżeli w istocie coś zrobiłem na tym polu, to tylko dzięki
waszemu życzliwemu poparciu, waszemu energicznemu współdziałaniu.
Wnoszę więc zdrowie dzielnych danserów! WSZYSCY (idą do stołu) Wiwat!
sexshop Po świętej Urszuli trudno wyjść w samej koszuli.
|