Dom otwarty - Akt III

Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Bałucki Michał   
29.03.2008.
Spis treści

Dom otwarty - Akt III

Scena druga
Scena trzecia
Scena czwarta
Scena piąta
Scena szósta
Scena siódma
Scena ósma

SCENA ÓSMA

KAMILA, JANINA, WŁADYSŁAW, TELESFOR, potem ADOLF, w końcu FRANCISZEK.

JANINA
(odsuwa Kamilę, chcącą ją zatrzymać, biegnie do Władyslawa - chwytając go za ręce, mówi żywo, błagalnie)
Władysławie! ja nie pozwolę nigdy na ten pojedynek!

TELESFOR
Masz tobie, już się dowiedziały!

JANINA
(jak wyżej)
Ty nie możesz, ty nie powinieneś się bić!

WŁADYSŁAW
(zdziwiony)
Ależ ja przecie wcale bić się nie myślę, to wuj.

JANINA
Wuj? nie ty? Ach, oddycham! (rzuca mu się na piersi).

KAMILA
Ale i wujaszkowi bić się nie damy.

TELESFOR
Coooo?

KAMILA
A rozumie się, bo czy to warto o takie głupstwo? Ze tam jakiś smarkacz śmiał. . .

TELESFOR
Patrzcie państwo, i to nawet wiedzą, a że też przed tymi kobietami nic się ukryć nie może.

KAMILA
No, czyż nie mam słuszności? powiedz sam, wujaszek . ..

TELESFOR
A to nie wtrącaj nosa, gdzieś nie dała grosza, rozumiesz? Smarkacz nie smarkacz, skoro wyzwał, to stanąć jest moim obowiązkiem.

ADOLF
(który wchodząc, słyszał ostatnie słowa)
Kochany wuju! nie ma potrzeby.

TELESFOR
A to dlaczego?

ADOLF
Bo sprawa już załatwiona . ..

WŁADYSŁAW
Więc już po pojedynku?

KAMILA
(przestraszona)
Jak to, pan się pojedynkowałeś? (Biegnie ku niemu) Może pan jesteś ranny?

ADOLF (całując ją w ręką z uśmiechem)
Nawet nie draśnięty, bo przeciwnik stchórzył.

WŁADYSŁAW
Spodziewałem się tego.

ADOLF
Z początku stawiał się kawaler bardzo ostro i udawał bohatera, bo ufał zapewnieniu swoich sekundantów, że pistolety będą nabite prochowymi kulami.

TELESFOR
A to szubrawcy!

ADOLF
Ale moi nie zgodzili się na to i zażądali pojedynku na serio. Wtedy dopiero paniczowi zrzedła mina, zląkł się i zaczął prosić o przebaczenie.

WŁADYSŁAW
No i, rozumie się, zgodziłeś się na to?

ADOLF
Pod warunkiem, że przyjdzie tu i wobec świadków przeprosi wuja i nas wszystkich.

TELESFOR
A niech go tam kule biją z jego przeprosinami!

JANINA
Ja go nie chcę więcej na oczy widzieć.

WŁADYSŁAW
Ani ja.

TELESFOR
(stając z miną poważną przed Adolfem)
Wszystko to bardzo pięknie, bardzo ładnie, ale powiedz no mi, paniczu, jakim prawem mieszałeś się w nie swoje interesa, skoro ten chłystek chciał się ze mną bić?

KAMILA
Przecież wujaszek powinien być kontent, że pan Adolf taki dobry.

TELESFOR
Ty mała bądź cicho, ja do ciebie niie gadam. (Do Adolfa) Któż to aspanu dawał plenipotencję występować w moim imieniu?

ADOLF
Toteż ja nie występowałem wyłącznie w imieniu wuja, tylko w obronie honoru domu, który mnie równie, jak wuja, obchodzi.

KAMILA
A widzi wuj. (Do Adolfa) Doskonale pan powiedziałeś.

TELESFOR
(spuszczając z tonu)
No, i gadajże z takim filozofem. Zamknął mi gębę jednym słowem.

KAMILA
(biorąc Adolfa za ręce)
Ach, panie Adolfie, jaki pan jesteś dobry, jaki uczciwy, jaki zacny. Nie wiem doprawdy, jak panu podziękować za to, co dla nas zrobiłeś.

TELESFOR
No, pocałuj go, pocałuj, bo widzę już, że masz ochotę.

ADOLF
(przyciągając ją ku sobie)
Panno Kamilo, słyszy pani, co wujaszek mówi? No?

KAMILA
(chowając twarz)
Kiedy wujaszek się patrzy.

TELESFOR
No, no, nie patrzę, nie patrzę, całujcie się, całujcie.

(Adolf całuje Kamilę zażenowaną)

JANINA
(stojąc z drugiej strony Telesfora)
Władziu kochany, więc nie gniewasz się na mnie?

WŁADYSŁAW
Ja na ciebie? Ależ moja droga (całuje ją).

TELESFOR
Teraz ci znowu, masz tobie! a to wzięli na całowanie; tylko ja jeden nieborak jak syngelton między nimi.

KAMILA
(przybiega i całuje go)
Żeby wujaszkowi zazdrość nie była.

TELESFOR
No, tak to co innego.

(Słychać dzwonienie za sceną)

WŁADYSŁAW
Pewnie znowu jaka wizyta.

JANINA
(prędko)
Ja już nie chcę żadnych wizyt. (Do wchodzącego z lewej Franciszka) Idź, powiedz, Franciszku, że nas nie ma w domu. (Franciszek wychodzi środkowymi). Nam tu tak dobrze samym, nieprawda? (mówi do Władysława).

KAMILA (trzymając Adolfa)
O! bardzo dobrze.

WŁADYSŁAW
(do Franciszka)
Któż to był?

FRANCISZEK
A jakaś z tych balowych jeszcze. Jakoś nie bardzo chciała wierzyć temu, że państwa nie ma w domu, bo się skrzywiła jak po occie siedmiu złodziei i poszła taka zła, że nawet biletu nie zostawiła.

TELESFOR
A niech sobie poszła. (Śpiewa) "A kiedy odchodzisz, bywaj zdrów, o naszej przyjaźni, jak chcesz, mów".

JANINA
Franciszku, jakby jeszcze kto dzwonił...

FRANCISZEK
(uśmiechając się filuternie)
Już nikt nie zadzwoni, proszę pani.

JANINA
Dlaczego?

FRANCISZEK
(jakwyżej)
Bom odkręcił dzwonek do góry, żeby państwo miało już dzisiaj spokój.

KAMILA
Poczciwy Franciszek!

JANINA
(do Władysława zadowolona)
No, teraz dom nasz znowu zamknięty.

WŁADYSŁAW
(całując ją w czoło)
I będziemy go otwierać tylko dla dobrych, przyjaciół.

JANINA
Dla najlepszych.

TELESFOR
Słusznie, bo lepiej mieć kilku przyjaciół, a dobrych, jak kupę lada jakich.

JANINA
(biegnąc po stolik do szachów)
No, a teraz panowie zagrają sobie w szaszki.

WŁADYSŁAW
A nie, to by było nadużycie z naszej strony.

JANINA
Mój Władziu! zrobisz mi tym wielką przyjemność.

TELESFOR
(zakładając fajkę)
No, kiedy jej to przyjemność robi, to siadaj, siadaj.

WŁADYSŁAW
Ależ będziesz się nudzić, duszyczko.

JANINA
Jak cię kocham, tak nie. Ja sobie tu usiądę przy was z robótką, o! tak (siada), i będziemy rozmawiać.

KAMILA
(do Adolfa)
A my może zagramy sobie?

ADOLF
Z ochotą.

KAMILA
A może pan wolałby porozmawiać?

ADOLF
To będziemy najprzód grać, a potem rozmawiać, a w przestankach... (całuje ją w jedną i drugą rękę kilkakrotnie).

KAMILA
(grożąc mu z uśmiechem, siadając)
Bo się panu sprzykrzy prędko, jak będzie tak często.

ADOLF
(całując ją znowu)
Ręczę pani, że nie (siadają).

JANINA
Franciszku, samowarek.

FRANCISZEK
Duchem będzie, proszę pani.

KAMILA
No, zaczynamy razem, raz, dwa, trzy - raz, dwa, trzy (grają sonatę).

(Kurtyna zapada).


odzież erotyczna
Po świętym Bartłomieju jedz kluski na oleju.



 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »