|
Strona 3 z 8 SCENA TRZECIA PULCHERIA, JANINA, PULCHERIA (patrząc na zegar) Mam jeszcze pół godziny czasu. (Siada i wnet wstaje, ujrzawszy wchodzącą) A, jak się masz, moja droga. Cóż to? główka boli? JANINA (skronie chustką związane) Nieznośna migrena. PULCHERIA
Znać w tobie nowicjuszkę, moja droga; po jednej nie przespanej nocy już
chora. To tylko z początku tak; jak dasz drugi, trzeci balik... JANINA A niechże Bóg broni! PULCHERIA
Co? No, przecież spodziewam się, że nie poprzestaniecie na tym jednym,
choćby dla zrehabilitowania się w opinii, która wasz balik nazwała
damskim piknikiem (siada obok kanapy). Przyznaj sama, że dowcipnie, bo były same prawie kobiety, a mężczyzn zaledwie jak na spróbowanie. JANINA Wszak słyszałaś sama, że Fikalski obiecał. PULCHERIA
O! Fikalski wcale się nie spisał, ale on umył ręce od wszystkiego i
całe niepowodzenie poszło na wasz rachunek, toteż wzięto was na
języczki. JANINA (z oburzeniem) Na języki nas? PULCHERIA No, no, moja droga, nie trzeba się tak zaraz alterować. Świat zawsze się musi kimś bawić, dziś wami, jutro kim innym ... JANINA Piękna zabawa kosztem bliźnich! PULCHERIA
Ha, darmo, moja droga, ludzi nie przerobisz. Potrzeba być trochę
filozofiką na takie rzeczy. Z początku to drażni, gniewa, ale potem
oswoisz się. JANINA Wolę się wcale nie przyzwyczajać. PULCHERIA Już to najwięcej obniosła was po mieście Ciuciumkiewiczowa; a ja radziłam nie zapraszać tej bajczarki. JANINA Cóż ona może mówić takiego? PULCHERIA
Ach, niestworzone rzeczy: żeście kazali sobie zapłacić za stłuczone
lustro - ja wiem, że to nieprawda, nie potrzebujesz się tłumaczyć, ale
ta baba z igły zrobi widły - że lemoniada była z apteki, a kotlety
nieświeże, podobno zakupione z akademickiego balu. JANINA (wstając oburzona) Ależ to jest ohydne, potworne, szkaradne! PULCHERIA
No, tak, lubo mówiąc między nami, moja droga, to kolacja była wcale
nieświetna, nawet bardzo nieświetna. Majonez był ohydny, a szampan
wcale nieszczególny, jak cię kocham, ja się znam na tym. Skoro się
wystąpiło, to trzeba było już wystąpić porządnie, zwłaszcza że to
pierwszy bal u was. A tak teraz Ciuciumkiewiczowa ostrzy sobie na was
swój język i przypina wam łatki, gdzie może. Jestem pewna, że ta
historyjka o miłosnym bileciku do ciebie, to także od niej wyszła. JANINA O jakim bilecie pani mówi? Nic nie wiem, nie rozumiem. PULCHERIA
No, no, moja droga, przede mną nie masz powodu robić sekretu, ja jestem
wyrozumiałą na takie rzeczy, któraż z nas nie ma na sumieniu podobnych
grzeszków? Tylko pozwól sobie zrobić uwagę, że niepotrzebnie bawicie
się w pisaniny. Rób, co chcesz, tylko nie pisz, bo to zostaje i
kompromituje potem. Nic tak nie plami honoru kobiety jak atrament.
Wierz mi, moja droga, bo ja mam już niejakie doświadczenie w tym
względzie (wstaje). JANINA (jak wyżej) Ależ przysięgam pani. PULCHERIA
Co? już pół do trzeciej? Czy wasz zegar dobrze idzie? A niechże ja idę.
No, do widzenia, moja droga; a jak będziecie dawać drugi bal, to już ja
go wam urządzę; zobaczysz, że wypadnie całkiem inaczej. Całuję cię. Nie
fatyguj się, jesteś słabą. A na migrenę przyślę ci Poho, znakomity
środek, kilka kropli rozetrzeć na skroni i ból ustaje; no, do widzenia (odchodzi głębią). JANINA (do siebie) Takie potworne plotki! Ach, gdybym była wiedziała! (chodzi żywo po scenie). PULCHERIA (spotkawszy się we drzwiach z Ciuciumkiewiczową, całują się serdecznie) A! łaskawa pani, jakże mi się pand. miewa? Jakże zdrowie? KATARZYNA Ślicznie dziękuję (przysiadają we wzajemnych dygach) PULCHERIA Córeczki? KATARZYNA Dzięki Bogu. JANINA (spostrzegłszy Katarzynę) Co? ta kobieta ma jeszcze śmiałość pokazywać się w moim domu. A! to bezczelność! PULCHERIA Do widzenia, do widzenial z kochaną panią. KATARZYNA Mężusiowi moje uszanowanie (całują się).
odzież erotyczna Po świętym Bartłomieju jedz kluski na oleju.
|