Cud czyli Krakowiaki i Górale - Odsłona I |
|
|
|
| Autor: Bogusławski Wojciech | |
| 08.04.2008. | |
|
Strona 5 z 18 SPRAWA V
Ciż sami, Bartłomiej i Dorota (wychodzą ze młyna) BARTŁOMIEJ Witam was, moje dzieci, cegos - to ządacie? JONEK Oto tu, Bartłomieju, państwo młode macie, Które was psysło prosić, na swoje wesele. Ja, jako pierwsy druzba do nóg wam się ścielę, Byście swoją osobą udazyć ich chcieli, Psytem, byście swą zonkę i córeckę wzięli, Pokorniuchno uprasam. BARTŁOMIEJ Toć ty wej dziewecko Nasego Pana Pawła zostaniws zonecką? Winsuję, zyjcie zgodnie w małzeńskiej psyjaźni, Zawse bes pseciwności i bes zadnej kaźni; Zyjcie w tym stanie, który nam Pan Bóg spoządził, Kiedy samemu cłeku źle być sądził. Więc nie męza, nie brata, ani tes drugiego Jadama utwozył mu, do zycia wspólnego, Ale mu zonę z jego uformował ziobra, Boć to zła zec jednemu zyć, a dwojgu dobra. Zyj więc scęśliwie paro, z dusy zycę tego! PAWEŁ Dziękujemy Wasmości. BARTŁOMIEJ A ty kochas jego? Powiedzze, nie wstydźno się, bo to bes miłości Za nic małzeńskie śluby. PAWEŁ Sroma się Wasmości. Niechce wej gadać. DOROTA Mówze. PAWEŁ Nie bądźze tak płochąm. BARTŁOMIEJ Jakze, cy kochas Pawła Zosiu? ZOSIA I toć kocham. BARTŁOMIEJ Błogosławze więc Boze wase serca cyste! JONEK Otóz wej i Stach z ojcem wiodą organistę: Usłysema tu zaraz ślicną oracyję.
akcesoria bdsm |
| następny artykuł » |
|---|
| Menu witryny | |||
|---|---|---|---|
|
| Logowanie |
|---|
| Polecane linki | |||
|---|---|---|---|
|


