Cud czyli Krakowiaki i Górale - Odsłona I

Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Bogusławski Wojciech   
08.04.2008.
Spis treści

Cud czyli Krakowiaki i Górale - Odsłona I

Sprawa II
Sprawa III
Sprawa IV
Sprawa V
Sprawa VI
Sprawa VII
Sprawa VIII
Sprawa IX
Sprawa X
Sprawa XI
Sprawa XII
Sprawa XIII
Sprawa XIV
Sprawa XV
Sprawa XVI
Sprawa XVII
Sprawa XVIII
SPRAWA V

Ciż sami, Bartłomiej i Dorota (wychodzą ze młyna)

BARTŁOMIEJ

Witam was, moje dzieci, cegos - to ządacie?

JONEK

Oto tu, Bartłomieju, państwo młode macie,

Które was psysło prosić, na swoje wesele.

Ja, jako pierwsy druzba do nóg wam się ścielę,

Byście swoją osobą udazyć ich chcieli,

Psytem, byście swą zonkę i córeckę wzięli,

Pokorniuchno uprasam.
(k
łania się.)

BARTŁOMIEJ

Toć ty wej dziewecko

Nasego Pana Pawła zostaniws zonecką?

Winsuję, zyjcie zgodnie w małzeńskiej psyjaźni,

Zawse bes pseciwności i bes zadnej kaźni;

Zyjcie w tym stanie, który nam Pan Bóg spoządził,

Kiedy samemu cłeku źle być sądził.

Więc nie męza, nie brata, ani tes drugiego

Jadama utwozył mu, do zycia wspólnego,

Ale mu zonę z jego uformował ziobra,

Boć to zła zec jednemu zyć, a dwojgu dobra.

Zyj więc scęśliwie paro, z dusy zycę tego!

PAWEŁ
(kłania się.)

Dziękujemy Wasmości.

BARTŁOMIEJ
(do Zosi.)

A ty kochas jego?

Powiedzze, nie wstydźno się, bo to bes miłości

Za nic małzeńskie śluby.

PAWEŁ

Sroma się Wasmości.

Niechce wej gadać.

DOROTA

Mówze.

PAWEŁ

Nie bądźze tak płochąm.

BARTŁOMIEJ

Jakze, cy kochas Pawła Zosiu?

ZOSIA
(wstydz
ąc się z prędkością)

I toć kocham.

BARTŁOMIEJ

Błogosławze więc Boze wase serca cyste!

JONEK

Otóz wej i Stach z ojcem wiodą organistę:

Usłysema tu zaraz ślicną oracyję.

 


akcesoria bdsm
Potrzeba prawo łamie.



 
następny artykuł »