|
Strona 1 z 9 O Lotowej Żonie w Bałwan soli zamienionej,
i o jabłkach Sodomskich. Czyli to oboje znaydzie sie? To oboje teraz nie znajduje się, jak świezi referują Peregrynanci. Z których Curiosissmus, bo non ex sterili gleba
zrodzony, Xiążę Mikołaj Radziwił około Roku 1583 tam będący, ciekawie
badał się, sam lustrował, a przecie ani o Bałwanie soli, ani o miejscu
jego mógł się dowiedzieć; był Curiosus i w szukaniu Jabłek Sodomskich,
ale i te odtoczyły się od wzroku jego, żeby podobno w sobie zawartym
nie zaprószyły go popiołem. Takie wielkie raritates Obywatele tameczni przed Cudzoziemcami, szukając pochwały Krajów swoich, z ochotą by je prezentowali; albo by pretium postanowiwszy certum
za pokazanie, wielkie by skarby zbierali od ciekawych peregrynantów.
Trzeba tedy supponować, że Bałwan soli, z Lotowej uformowany Żony,
będąc blisko Morza Martwego, wodą jego podmulony, lub successu temporis
wilgocią i deszczem ześliznoł, lub od Pogan cale obalony, zrujnowany,
lub też od Pielgrzymów po kawałku różnymi czasy rozebrany.
Godzi się i
to mówić, że jak tamten Kraj dostał się w ręce to Saracenów, to Turków
nie szanujących Obrazów, ten Bałwan soli mógł cudem Boskim zniknąć.
Podobne ratiocinium być może o Jabłkach namienionych, że albo
na gruntach bardzo suchych, piaszczystych, siarczystych, popiołu
pełnych, kilka mil rościągłych, wyschły drzewa, które ten Frukt
rodziły; albo też od gorąca słonecznego zajęły się i zgorzały, ile na
gruntach siarczystych, jako się i u nas w Europie nie raz praktykowało,
że od spieki lasy i ziemia gorzały. Lub też mniemać potrzeba, że od
nagłych połamane wiatrów, albo od Pielgrzymów na szczepy, chcąc je
przynieść do swoich Krajów, ucinających po gałązce, wysuszone,
rozebrane, albo trzęsieniem ziemi obalone, exundacją Morza Martwego
zamulone; albo od Nieprzyjaciół Wiary Swiętej z gruntu wycięte, aby nie
było racji tam peregrynowania i lustrowania ich Kraju; tudzież aby jaka
z Jabłek Sodomskich, jako ex pyxide Pandory na nich się nie wysypała Calamitas. Albo tandem
rozumieć, że cudem Boskim te Frukta zgładzone, aby niewierni na tak
osobliwe nie patrzyli Owoce, będąc sami jabłkiem pod strażą piekielnego
smoka. Żebym zaś tak godnym Autorom cytowanym, osobliwie Ś.
Augustynowi, Cyprianowi, tudzież Bruchardowi i Bredenbathio oczywistym
świadkom nie zdał się contradicens, odpowiadam, że kiedy Ci
żyli, i Bałwan soli stał, i Jabłka się owe rodziły; potym cale gdzieś
to oboje zniszczało, którymsi sposobem, z wyliczonych jednym. O FENIXIE PTAKU Czyli jest, albo był kiedy na Świecie? Tu moje ciekawe Pióro musi sobie po Arabskich polatać górach, szukając Fenixa, albo Jedynego Ptaka, chcąc na niego choć casu natrafić, na którego podobno od Potopu Świata, albo też ab origine Mundi żaden z fundamentalnie uczonych natrafić nie mógł. Opisują go Autorowie Starożytni, jakby byli oczywiści Spectatores, osobliwie Solinus cap. 35, że Fenix jest wielkości równej z Orłem, głowę mając proportionate
wyniosłą, czubek albo kitę na wierzchołku głowy z piórek mający,
kształtnie się formujący. Na szyi złotawej, niżej szyi i ku ogonowi
purpurowy reprezentuje kolor. Ogon różawej maści Niebieskie upstrzyły
centki albo piórka. Tenże Solinus na tymże świadczy miejscu, że ten
ptak jest osobliwej nad innych natury i wielki, gdyż ex Sententia jego pięć wieków żyje, to jest pięć set lat, insuper czterdzieści. Według Pliniusza 660. Herodotus Autor także Starożytny lat pięć set zupełnych jego daje życiu, tyleż i Mela lib. 3 cap. 4 de Volucribus. Inni Autorowie u Majolusa jakby byli Domini temporum Fenixowi daią lat dwanaście tysięcy 954, Martialis lat 1000. Generationem Fenixa quis enarrabit? Starożytni Autorowie i Fabuł nie posponujący, constanter a prawie wszyscy, quasi uno ore & calamo
twierdzą, że ten ptak będąc Jedyny w całym Świecie, rodzi się z
popiołów Ojca swego, albo też według Conimbricenses ze krwie,
dziubaniem i szarpaniem siebie. A to w ten sposób. Przepędziwszy Fenix
na puszczach głębokich Arabskich i górach nie dostępnych tyle lat życia
swego, jakom dopiero namienił, a czując naturali instinctu instantem interitum sui,
rószczki różnego drogiego drzewa, jako to Balsamu, cynnamonu, oliwy,
nardu, mirry i lawendy usławszy sobie gniazdo, czyli stos śmiertelny,
według jednych Autorów na wierzchołku Palmowego drzewa, według drugich
na górze lub pagórku, nie daleko Heliopolu albo Słońca Miasta
Egypskicgo Królestwa; na tym tedy usiadłszy stosie, skrzydłami jak
wachlarzami rozdmuchuje i roznieca ogień w tłustych owych drzewkach operatione
Słońca, bardzo w tamtym Kraju palącego, wzniecony, dopiero w żałosnym
trelu kończy życie, w śmiertelne siebie obracając popioły, a w Nasiona
następującego Potomka drugiego Fenixa; albowiem z popiołów robaczek się
formuje, a z Robaczka Fenix nowy, kilka set lat albo kilka tysięcy
znowu żyjący.
sexshop Przeciw wiatrowi trudno dmuchać.
|