Pieśń druga

Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Dmochowski Franciszek Ksawery   
15.09.2008.
Spis treści

Pieśń druga

Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Strona 6
Strona 7
Strona 8
Strona 9
Strona 10
Strona 11
Przypisy

Jako młoda pasterka w piękny dzień wiosnowy

Wykwintnymi strojami nie obciąża głowy

Ani pereł na śnieżnych piersiach rozpościera,

Lecz na kwiecistym polu ozdoby swe zbiera,

W których, choć nie bogato, przystojnie wygląda,

Każdy jej chętny, każdy ją chętną mieć żąda -

Tak się piękna w swym toku, w okrasie niewinna,


Doskonała sielanka wydawać powinna.

Kazi ją słów nadętość, styl górny oszpeca,

Szlachetna skromność zdobi, przyjemność zaleca.

W słodkie wdzięki przybrana, mile głaszcze uszy

I nigdy nastrzępionym wyrazem nie głuszy.

Wszystko w niej prosto idzie. Sam głos przyrodzenia

I zdobić, i ożywiać ma pasterskie pienia.

Czyli to zbiera kwiaty, czy zgania barany,

Czy oprząta obfitą paszą hojne łany,

Czyli bogi wysławia w darach dobroczynne,

Czyli z Fillidą nuci zabawy niewinne,

Czyli stanu swojego szczęśliwość opiewa -

Zawsze się pasterz głosem natury ozywa [1].

Lecz często próżnym autor ogniem zapalony

Porzuca proste fletnie i wiejskie bardony

I tam, gdzie tylko służy dźwięk Muzy pieskliwy,

Zabrzmi, choć niedorzecznie, w głos trąby hukliwy.

Pan, nierad takim pieśniom, uchodzi z daleka,

A strwożone nimf grono w głąb lasu ucieka.

Drugi znowu, przeciwnie, że aż ucho boli,

Twardym smykiem na hucznej marynie rzępoli;

Nieświadomy natury, opak jej rzecz wiedzie,

Jakoby szerstkie w tany prowadził niedźwiedzie.

Inny, w wiejskich sielankach zbytecznie uczony,

Wie, o czym radzi senat, co myślą korony,

I żeby wiadomością dzieło przyozdobić,

Z Dametów i Menalków ministrów chce zrobić;

Nie może się to w ustach pasterskich osiedzieć,


artykuły erotyczne
Równość matka przyjaźni.



 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »