Pieśń pierwsza

Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Dmochowski Franciszek Ksawery   
15.09.2008.
Spis treści

Pieśń pierwsza

Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Strona 6
Strona 7
Strona 8
Strona 9
Strona 10
Strona 11
Strona 12
Strona 13
Strona 14
Strona 15
Strona 16
Przypisy
Omylne przywidzenia! - Ten wyraz niezgrabny,

Ja bym go nie chciał użyć. - I owszem, powabny.

- To niedobrze. - Lecz wszyscy wynoszą pod nieba...

- To ciemno. - Bo się dobrze zastanowić trzeba.

- To płasko wyłożone. - Przepraszam, wysoko!

- To mi się nie wydaje. - Bo krzywe masz oko! -

Tak więc, w swym rozumieniu nadto zaufany,

To bierze za ozdobę, co warto nagany.

Jednak - dasz-li mu wiarę? - jeszcze mu myśl płocha

Nie zajechała głowy, w krytyce się kocha,

Szuka światła u ludzi... Wiesz powód tej cnoty?

Oto, żeby się szczycił ze swymi roboty.

Zganisz-li, to gdzie indziej dziwicielów chwyta

I kto tylko da ucho, temu wiersze czyta.

Znajdzie ich jeszcze dosyć! Niejeden jest głupi,

Co pochwali autora, książkę jego kupi.

Nie tylko to po ziemiach, znajdziesz wśrzód Warszawy,

Co bez braku czytają książki, dla zabawy.

Niechaj się autor poci, nic nie zyska przecie,

Dobrze pisze, lecz nudzi - a ów bawnie plecie.

Najlichsze dzieło znajdzie wszędy miłośników,

Znajdzie wszędy drukarzów, znajdzie czytelników.

Rzadki, co rzeczy waży na przystojnej szali.

Głupi znajdzie głupszego, który go pochwali.


bielizna Ledapol
Rób mądrze, patrz końca.



Zmieniony ( 15.09.2008. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »