Pieśń trzecia

Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Dmochowski Franciszek Ksawery   
15.09.2008.
Spis treści

Pieśń trzecia

Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Strona 6
Strona 7
Strona 8
Strona 9
Strona 10
Strona 11
Strona 12
Strona 13
Strona 14
Strona 15
Strona 16
Strona 17
Strona 18
Strona 19
Przypisy
Kiedy pozasiadała liczna szlachta ławy,

Żaki różne czyniły widowiska z siebie,

Udawały, co w piekle, co dzieje się w niebie.

Cała się rzecz kończyła na wrzaskach i śmiechach.

Potem Bachus, w rzęsistych spełniany kielichach,

Weselej jeszcze gości niż aktor zabawił;

Jeźli diabeł przestraszył, Bach dobrą myśl sprawił.

Widzieliśmy niedawno tych widoków szczątki

I tych, gdzie śmieszne grano role w Wielkie Piątki:

Annasza, Kaifasza, Heroda, Piłata,

Chcąc uczcić obchód śmierci Zbawiciela świata.

Dawniej był Kochanowski napisał Odprawę

Posłów greckich, ale ta niewielką ma sławę;

Same w niej są rozmowy, nie masz zawikłania

Rzeczy, nie masz trudności, nie masz rozwiązania.

Tym się tylko robota od winy odjęła,

Że się zacny mąż przyznał do słabości dzieła [8].

Później Morsztyn wśrzód strasznych zamieszań narodu,

Wśrzód burzy od północy, południa i wschodu,

Gdy złe wrogi po wrogach szły na nas wyścigiem,

Pięknym smętnego króla rozerwał Rodrygiem [9],

Nie znał naród teatru i tylko u dworu

Grano sztuki obcego obcą mową tworu.

Przebrał kilku trajedów dobry Epifani,

Lecz na widok publiczny nie byli stawiani [10].

Dopiero ten, co mądrym być ważył się z wiela,

Wywiódł na teatr polski Woltera, Kornela [11].

A imię swe do mistrzów tych przydając znaków,

Wydał pogromcę Sparty na przykład Polaków [12],

Jako służyć ojczyźnie, biec za piękną sławą,

W złym razie całość ludu za pierwsze mieć prawo.

Gdy mąż ten trwożył teatr duchem tchnąc wysokim,

Bohomolec komicznym wsławiał go widokiem [13],

Grając podstęp Figlackich, Głupskich podejźrzenie,

Sól attycką w dowcipnej widać jego scenie;

Lecz gdyby był chciał więcej poprawiać niż śmieszyć,

Mógłby się większą sławą ten zacny mąż cieszyć.

Dziś dramatyka rośnie, śpieszem na nie radzi,

Ale ta, co do śmiechu, nie do łez prowadzi.

Wyznać potrzeba - w sztuce traicznej-śmy mali;

Niech Rzewuskich, Wybickich przykład nas zapali [14],

Niechaj się dowcip duchem wspaniałym zagrzeje,


wibratory
Równy z równym przestaje.



 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »