Sędziwoj - Epilog

Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Dziekoński Józef Bohdan   
02.12.2008.

W KILKADZIESIĄT LAT PÓŹNIEJ, kiedy już prawie zapomniano o bytności Sędziwoja na świecie, zjawił się w Europie tajemniczy człowiek zowiący się Philaleta. *

Niektórzy dotąd uważają go za adeptę z szeregu tych, którzy od czasu do czasu zjawiali się, jakby na to tylko, aby wiarę w tajemną naukę utrzymać.


Mówił dobrze wszystkimi językami jakimi go zagadnięto, rozdawał znakomite sumy ubogim i odbywał często, niezbite niczym, oczewiste przemiany zwyczajnych metali na złoto, częściej jednak jeszcze rozdawał proszek uszlachetniający metale.

Zwykle jeździł sam jeden, skromny w ubiorze i życiu, zjawiał się niespodzianie i niespodzianie niknął, jakby odbywał wędrówkę śród świata, do którego już nie należał.

Jakkolwiek głośne było jego imię i setne o nim krążyły powieści, najusilniejsze starania możnych nawet osób nic pewnego udzielić nie mogły o jego rodzie i pochodzeniu.

Z tych przyczyn uważano Philaletę za niewątpliwego członka bractwa różowego krzyża, o którego istnieniu wtedy wielu już bardzo wątpiło.

Starzy ludzie, którzy widzieli i słyszeli w swej młodości Sędziwoja, szczególniej w Pradze czeskiej, zresztą ci wszyscy, którzy portrety naszego alchemika oglądali, zaręczali powszechnie, iż Philaleta uderzające miał mieć podobieństwo z Sędziwojem, nie tylko z twarzy, lecz z głosu, ruchów swoich, chodu, tak dalece, iż przysiąc by można, że jednym i tym samym byli człowiekiem.

KONIEC

____________________________

* W pierwszej połowie XVII wieku przebiegał Europę w rozmaitych kierunkach adepta, zowiący się Ireneus Philaleta (przyjaciel prawdy), o którym najdziwniejsze krążyły wieści. Tajemniczy ów człowiek zjawiał się i niknął niepostrzeżony, wszędzie zostawując po sobie najmocniejsze przekonanie zwolenników alchemii, iż rzeczywiście posiadał tajemnicę robienia kamienia mędrców. (Przyp. aut.)


odzież Ledapol
Słaba zima, kiepskie lato.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »