Sędziwoj - II. Tortury |
|
|
|
| Autor: Dziekoński Józef Bohdan | |||||
| 02.12.2008. | |||||
Strona 2 z 3 Sędzia wyjął z małego jedwabnego woreczka złoty medal **, na którym był następujący napis:
O tu A et Ω Vitae - i okazując go oskarżonemu zapytał: - Czy poznajesz ten medal? - Poznaję i nie zaprzeczam - odrzekł więzień. Pisarz znowu czytać począł. - Piotr Schwerbauch, poczciwy mieszczanin miasta Drezna i właściciel gospody Pod Zielonym Lisem, zeznaje, co następuje: Dnia 15 stycznia 1606 r. zajechał do niego drogą od północy podróżny jakiś człowiek, nazywający się Kosmopolitą, i na dolnym piętrze zajął kilka komnat od podwórza. Ludzie uważali, iż wprowadził ze sobą obcą istotę okrytą zasłoną i od tego czasu nikt jej nie widział. Mieszkanie zawsze i ciągle szczelnie było zamknięte. W nocy często czerwone światło, śpiewy, muzyka, arfy, przy tym jakieś dziwne głosy słyszeć się dawały, z czego wszystkiego o nienaturalnym porządku rzeczy w mieszkaniu wnosić można było. Doktor Bodenstein, przychodzący kilka razy do szynkowni naprzeciw będącej, ostrzegał ludzi, aby się mieli na baczności przed czarnoksiężnikiem, o którym wiele opowiadał. Razu jednego, w czasie nieobecności Kosmopolity dwóch czeladników kowalskich postanowiło się wieczorem dostać do jego pomieszkania, przekonać się o czarodziejstwie i wreszcie złowić samego Kosmopolitę. Gorliwy Bodenstein urządził wszystko arcyroztropnie i z wielu bawiącymi oczekiwał skutku w karczmie. - Późno już było i drzwi główne były zawarte. Czeladnicy wyszli, aby spełnić swój zamiar. Gdy jednak więcej jak godzina minęła, i ci nie powracali, sam gospodarz, doktor i kilku obcych, ze światłem w ręku udali się na kurytarz wiodący do mieszkania Kosmopolity; lecz jakież było ich zadziwienie, gdy obu czeladników znaleźli przed drzwiami leżących bez przytomności. Długo ich trzeźwiono, zaledwo nad ranem przyszli do siebie. Opowiadali, iż za dotknięciem się drzwi, tajemna jakaś siła powaliła ich o ziemię. Doktor Bodenstein, znający się na rzeczy, oświadczył, iż obaj czeladnicy siłą nieczystego ducha o niemoc przyprawieni zostali. Jeden z nich nawet kilka dni był nieprzytomnym sobie. Kosmopolita nad ranem dopiero wrócił do domu i przez całą noc się w nim nie znajdował; prawny to więc dowód, iż mieszkania jego szatan strzeże. Te i tym podobne wydarzenia, jako też i krążące wieści, sprawiły, iż ludzie od szynkowni Pod Zielonym Lisem zaczęli się oddalać, to spowodowało poczciwego gospodarza Schwerbauch, iż usiłował pozbyć się tajemniczego gościa, lecz na próżno. Ile razy wspomniał mu o wyprowadzeniu się, Kosmopolita zmuszał gospodarza do milczenia, darząc go obficie złotymi pieniędzmi, co z wielkim zadziwieniem Schwerbaucha kilka razy miało miejsce. - Setonie! - zapytał sędzia - czy zaprzeczasz tym okropnym zeznaniom i co rzekniesz na obronę? - Wszystko powiedziałem - rzekł więzień - wiecie sami, w czym jest prawda. - Pominąwszy twoje zbrodnie, niezłomnym słowem przyrzekamy ci łaskę i przebaczenie, pod warunkiem, abyś wyjawił tajemnicę robienia złota i przyrządzania proszku czerwonego... - Nierozsądni! - rzekł brzmiącym głosem Kosmopolita, prostując się i powstając z siedzenia, a oczy jego nowym zajaśniały ogniem - żądacie tego, co nie jest w sile człowieka! Żądacie, aby na wasze prawnego paragrafu zaklęcie, wysoka palma schyliła swój wierzchołek, abyście bez pracy z jej korony zerwali owoc; tego ani ja, ani wielki mistrz nauczyć was nie zdoła. Bo i któż by chciał niebieskie tajemnice bezkarnie rzucać w brudne błoto ziemi! - Setonie - rzekł znowu sędzia - wspomnij na Malleus maleficarum ***, straszliwa kara czeka fałszerzy i czarowników! Obwiniony po chwili milczenia z najwyższą niechęcią odezwał się: - Słowa! czcze słowa, chociażbym je objawił, czegóż was nauczą! Nędzny przepis, formuła do łamania myśli, paraliżowania cierpliwości, gdy jej ducha nie pojmiecie! A wtedy dmuchaj na węgle, praż całe lata w tyglach, a zamiast ożywczego blasku kamienia mędrców tylko popiół i pot własny, i wściekłość omylonej nadziei zbierać będziesz! - O, prawda! święta prawda, że człowiek silną wiarą w odwieczną przyczynę związany z wyższą, boską naturą do większych jeszcze zdolny cudów. I nie za pomocą złych duchów, ale za pomocą Boga, którego bałwochwalcy nie znając znieważają wyzwaniem jego imienia! Modlitwa i głębokie, pobożne wejrzenie w dzieła Twórcy, stanowią człowieka namiestnikiem tego Boga na ziemi. **** Ale nie kilka wyrazów bez myśli, plugawymi ustami wyrzeczonych, stanowią modlitwę! Bo szklanny wzrok w modlitwie, a nawet szuka zysku i zapłaty, naczynia egoizmu, są posłańcami szatana! - A jeżeli kto chce siłą żywego słowa, zwycięską i twórczą władzą panować nad tworami, niechaj rani togi, birety, niech zdepcze własną pychę, oczyści się z brudnych żądz chciwości, która kala jego serce; niech zwalczy własnych szatanów, którzy w duszy jego założyli swoją stolicę, a potem... A potem pod sklepieniem Wielkiego Boga jedno spojrzenie na wschodzące słońce, jeden widok porządku gwiazd, więcej go nauczy niż cała magia, z czystością duszy wyczyta sam te tajemnice, których tu żadne męczarnie nie wymogą ze mnie. Prezydujący w czasie tej mowy zbledniał i nie mógł wytrzymać wzroku alchemika, skinął na kata, przewrócono klepsydrę i dano znak do tortur. Kat zbliżył się do stołu i zapytał o coś sędziego z cicha. - Nie oszczędzać - odparł sędzia - to ostatni sposób, dziś ostatnia tortura, niech skona, inaczej nie wytłomaczemy uporu. A wreszcie - dodał głośniej odwracając się do radnych - słyszeliście, iż kazał się modlić do gwiazd i słońca, i deptać oznaki naszych dostojeństw, a tak jawnie okazał, że jest czarownikiem i bałwochwalcą. Pachołcy ujęli znowu Kosmopolitę, rozciągnęli go na wznak na ławie tortur, twarde rzemienie skrępowały pieście i stopy obwinionego, pokręcane śruby skrzypnęły, ciało jego jak struna wyciągnięte zostało. Już krew zza paznokci sączyła się kroplami, a jeszcze żaden jęk, najmniejszy glos nie zdradził bólu męczonego. Sędzia rozpoczął pytania, lecz obwiniony najgłębsze zachował milczenie. Dano znak i coraz mocniej rozciągać członki jego zaczęto. Trzask stawów tylko i wyprężenie się rzemieni było słychać, a oddech jego cichy, spokojny, oczy zamknięte, na twarzy żadnego śladu cierpienia. Raptownie oblano go zimną wodą dla zwiększenia drażliwości i cicho tylko dało się słyszeć westchnienie, pot kroplami okrył mu czoło. Na powtarzane zapytania przytłumionym głosem w nieznanym począł mówić języku. Strach przeszedł przytomnych. Kat obwinął ciało więźnia szerokim, jak skóra jeżowa kolcami nabitym, pasem i ściskał sprzączki pasa razem z pomocnikami, opierając nogi o ławę tortur. Twarz więźnia, dotąd blada, zamieniła się; krwią nabiegłe żyły wystąpiły na czoło, oczy otworzył konwulsyjnie, szeroko, i głosem jak rozbitego dzwonu wolno począł mówić: - Męczennicy prawdy, w jej święte unię wyzywam was, wspierajcie mnie! - Jakubie Molay! przez krzywoprzysięstwo i płomień, co pożarł szpik kości twych, natchnij mnie! - Hussie, zdradzony! przez męki i nie ugaszoną twą zemstę, wesprzej mnie! - Hieronimie Pragski! wolnym smażony ogniem, za miłość braci, wzywam cię! - Galileuszu! potęgo rozumna, przez szyderstwo klątwy tej wspieraj mnie! - Torkwacie Tassie! za ukazanie piękności ducha ukarany więzieniem i obłąkaniem, wzmocnij mnie! - Kolumbie! za nowy świat darowany staremu, okuty w kajdany i zapomniany, wyzywam cię! Głos jego coraz słabnął, zamienił się wreszcie znowu w nieznanym języku ciche mruczenie, jakby entuzjasta zakończył cichą modlitwę. Na koniec zamilkł zupełnie i wszyscy mniemali, że już skonał. Z klepsydry też wysypał się wszystek piasek, to jest upłynęła godzina, a dobroczynne prawo nie dozwalało dłużej nad godzinę torturować. Kat z pomagaczami zdjął obwinionego z tortur i nacieraniem przywracano rozciągniętym i pokaleczonym członkom naturalny ich kształt. Stary oprawca z zadziwieniem zawołał: - On żyje! Dwadzieścia lat już tu pełnię służbę i nie dziesięciu ani dwudziestu ludzi przeszło przez moje ręce, a żaden jeszcze z tej ławy po takim traktowaniu nie zeszedł żywy! To chyba nie ludzka dusza w tym człowieku!...
sexshop on line |
|||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| Menu witryny | |||
|---|---|---|---|
|
| Logowanie |
|---|
| Polecane linki | |||
|---|---|---|---|
|


