Sędziwoj - III. Krawarz |
|
|
|
| Autor: Dziekoński Józef Bohdan | |
| 02.12.2008. | |
|
"Szczęśliwy! Kto w ścian wiejskich usiadłszy zaciszy, ROK JEDEN MINĄŁ OD ŚMIERCI Kosmopolity i Sędziwoj wdowę jego pojął za żonę. Zgiełk miasta, głuszący wszelkie szczersze uniesienia, a może tajemna obawa, aby sposobności zdarzające się w Krakowie nie obudziły uśpionej namiętności Sędziwoja, skłaniały Arminią do wybrania cichszego, bliższego natury schronienia. Wkrótce więc przenieśli się do nabytej włości na granicy Szląska, w pięknym położeniu, do dziś dnia istniejącej pod nazwiskiem Krawarza.* Widoki otaczające ich samotne wiejskie mieszkanie oprawne w łańcuchy wyniosłych gór, tak zgodne z tą spokojnością, w której tonęli, jakby były jej symbolem, cały ten nowy świat domowego życia, nie zdołały ani zapełnić czczości jego myśli, ani przytłumić wspomnień młodości. Nie mógł się przyzwyczaić uważać ich za stan trwały, lecz oczekiwał ciągle. Przez ten rok od śmierci mistrza serce jego jeszcze chwilami było zajęte; Arminia była zupełnie szczęśliwą i odblask jej radości oświecał jego myśli i czucia. Jeżeli czasem tęsknota odezwała się w duszy alchemika, wnet poskromił ją, mniemając, że połączywszy się ślubem z Arminią zupełnie wrócić zdoła do świata zwyczajnego. Po zaślubieniu jej jednak niepokój jego częściej i dłużej powracał i on sam nie śmiał badać go. W kilku chwilach małżeństwa wyczerpał i ostudził cały zapas zebranych uczuć. Niewinne i coraz nowe zajęcia Arminii z początku dziwiły go i mile zajmowały, lecz z postępem czasu sama drobiazgowość podobnych dla przywykłej do wyższych dążeń głowy stawała się ciężarem, gdy żadnego echa w sercu nie budziły. On cały ten świat prostoty rozbierając myślą wyczerpnął i osuszył w kilku chwilach. Gdy Arminia pokazywała mu jaki piękny kwiat świeżo w ich ogrodzie rozwinięty, gdy prowadziła go słuchać prostych mów wieśniaczych, alchemik już udawał zajęcie, a najobojętniejsze na pozór słowo budziło niespodzianie jego marzenia. Jeszcze starał się udawać spokojny pozór, walczył ze sobą, jakby przeczuwał, iż myśli jego i dla Arminii staną się katuszą i wnet zaćmią chwilową pogodę jej nieba. Dla zapełnienia długiego czasu i przepędzenia go zaczął pisać. Dawne wyobrażenia, doświadczenia, pojęcia, z którymi wzrósł i tyle przemian doznał, obfitej dostarczyły mu treści. Wikłał je w jedno tajemnicze wysłowienie, do którego przywykł ciągłym rozczytywaniem pism alchemików i kabalistów, i w ten sposób tworzył rozprawy bez widomego wyraźnego celu, gdzie jawniejsze prawdy odziane w poetycką formę, pomięszane z domysłami, marzeniami i zagadkami, do których by i sam autor nie znalazł nieraz klucza, tworzyły w owych czasach uwielbiane i powszechnie czytane pisma alchemiczne i kabalistyczne. Tym sposobem po kilkuletniej przerwie znajome już wszędzie imię Sędziwoja zjawiło się znowu i w tysiącznych drukowane egzemplarzach cały świat obiegło. Wszyscy byli pewni, iż w pismach człowieka, który tak niewątpliwe dał dowody swej sztuki, tkwi skazówka do odkrycia wielkiej tajemnicy. Dzieło jego zyskało niesłychane powodzenie. Tłumaczone na wszystkie języki, w niezliczonych wydaniach było w ręku nie tylko alchemików, lecz wszystkich mających chęć zyskania łatwych bogactw. ** Cichy Krawarz stał się od tego czasu biegunową gwiazdą zwabiającą tłumy wielbicieli polskiego adepty. Ciekawi spodziewali się, iż w jego rozmowie znajdą klucz odgadnienia jego pism tajemniczych. Arminia, upojona szczęściem swego męża, rozumiała, iż to jest ostatni wieniec jego tryumfów i na tym poprzestanie. Cieszyła się jak dziecko z jego sławy, gdy tymczasem ta zgubna sława, podsycana od próżności, zaczęła budzić z całą mocą starą namiętność w duszy Sędziwoja. On poznał czczość tego rozgłosu i czuł, że lata pokuty ciążą na nim. Wkrótce żona jego została matką. Pokładała ufną nadzieję, że to czarowne nazwisko "ojciec" stanie się dla niego na wieki kotwicą przywiązującą go do świata rzeczywistego; a to samo właśnie przeciwny wywarło skutek i popchnęło go silniej naprzeciw przeznaczenia. To, z czym dotąd jeszcze jakkolwiek walczył, począł teraz cenić jako cnotę i obowiązek. Wspomniawszy na nowo narodzonego chciał go zostawić dziedzicem swej sławy i przekazać mu wielką tajemnicę; a jeśliby jemu dojście jej miało być wzbronionym, chciał go przynajmniej przygotować, aby wychowany od kolebki dla nauki sam doszedł tam, dokąd on na próżno dojść silił się. - Nowa dusza zjawiła się dla świata - mówił w sobie alchemik patrząc na małe niemowlę. - Jeżeli ludzi spokojnych, otoczonych powabami życia, wszystkie nerwy wzruszone rozkosznie na widok nowo narodzonego dziecięcia, jeżeli zdaje im się, jakoby z nim wracali się do pierwotnej niewinności, jeżeli czują, iż dziecię własne obdarza ich anielskim posłannictwem prowadzenia tego młodego życia od kolebki w świat ku wiecznemu pobytowi, jakież musi być radosne uniesienie tego, komu urodzi się dziedzic skarbów, które stokroć powiększają się z nim podzielone. - Nie jestże to półboski zawód, samo kierowanie tak pięknego życia do szerszego i głębszego potoku ku Edenowi, gdzie wzięło początek. Lecz wszystkie te najczystsze, najrozkoszniejsze uczucia, podsycały tylko w duszy jego płomień ciągle tlejący, który - jak ogień lampy wieczystej - nigdy nie gaśnie. ________________________ * Karwarz, Krawarz, Grawarna, miasteczko tegoż imienia w Szląsku, które Sędziwoj miał otrzymać od pewnego hrabiego w Marchii za wynagrodzenie, iż go hrabia napadł w podróży i wiezieniem chciał wymusić od niego tajemnice kamienia mędrców. Sedziwojowi udało się zemknać i skargę zanieść do cesarza, który tym sposobem doznane krzywdy wynagrodzić mu podobno rozkazał. ** Pozostało nam kilka dzieł alchemicznej treści po Sędziwoju. Zwykle nie podpisywał na nich swego nazwiska wprost, lecz oznaczał je według ówczesnego zwyczaju jakimkolwiek anagramatem, np. "Divi Leschii genus amo", co znaczy przełożywszy litery: Michael Sendivogius - itp. Dzieła jego są następujące: 1. Tractatus de sulphure - przedrukowane w Musaeum Hermeticum; Albinei Bibliotheca Chemica, I. Mangeti - Bibliotheca chemica curiosa, oprócz tego kilka razy osobno wydane. 2. Dialogus Mercurii, Alchymistae et Naturae, także kilkanaście razy drukowane. 3. Aenigma philosophicum. - Oprócz tego pozostało po nim 55 listów w Mangeti Bibl[iotheca] chem[ica] wydrukowane pod tytułem: Epistolae apographae bactenus inedite. Niesłusznie przypisywano mu rozprawy: De sale philosophorum i Lucerna salis philosophorum.
sex shop on line |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| Menu witryny | |||
|---|---|---|---|
|
| Logowanie |
|---|
| Polecane linki | |||
|---|---|---|---|
|


