Sędziwoj - III. Sługa |
|
|
|
| Autor: Dziekoński Józef Bohdan | ||||
| 02.12.2008. | ||||
Strona 2 z 2 "Zaświadczam,
iż od JW. Mikołaja Wolskiego, Wojewody Krakowskiego, Miłościwego Pana
mojego, dostałem sposobem pożyczki złotych węgierskich, w złocie,
tysięcy trzy, na opędzenie kosztów alchemicznych, i że pod słowem
szlacheckim i obawą infamii obowiązuję się za miesięcy pięć od daty
zwrócić mu kwotę trzydziestu tysięcy takichże złotych, jako zysk z
praktyki mojej i pomocy Miłościwego Pana.Dan w Krawarzu. Michał Sędziwoj." Alchemik obojętnie przeczytał kartkę, Rogosz podał mu inną, podobnej treści, wydaną Mniszchowi na sześć tysięcy złotych; oprócz tej ukazał kilkanaście rewersów różnego rodzaju wydanych rozmaitym panom, prałatom, szlachcie, nawet cudzoziemcom z obietnicami wywzajemniania się dziesięć razy większymi sumami. W końcu wręczył mu tajemny rozkaz piśmienny uwięzienia i osadzenia w turmie alchemika Sędziwoja, aby mu wytoczyć proces za niezliczone jego podejścia i oszukaństwa, jeśliby nie oddał wyłudzonych pieniędzy, miał być odsądzony czci, sławy szlacheckiej i jako złodziej w więzieniu na zawsze osadzony. - Przecież poznałeś swoje pismo - rzekł Rogosz - i zrozumiałeś ten rozkaz w imieniu królewskim przez pana krakowskiego wydany. Teraz mam nadzieję, że zrozumiałeś rzecz całą i przestaniesz udawać. Widzisz, iż jesteś w moim ręku. Ale, kochany przyjacielu, nie obawiaj się; umyślnie przybyłem, aby cię ratować. Musisz tylko koniecznie ze mną jechać do Krakowa, a tam, jeśli dobrze urządzisz twoje sztuki, to wnet zręcznie zarobiemy piękne pieniądze; jeszcze się wykręciemy, byłeś tylko oddał panu krakowskiemu jego pieniądze. Inaczej cóż zrobisz? Jan teraz nic nie pomoże, żałuję i tak, żeś się wprost do mnie lepiej nie udał, jego pośrednictwo zaszkodziło wiele. - Precz ode mnie, nikczemny! - zawołał starzec z oburzeniem. - Te pisma nie są mojej ręki! Ja nie znam ani Mikołaja Wolskiego, ani Mniszcha - ja nikogo nie znam i nie widziałem! Dlatego że oddany moim badaniom, noc i dzień zatopiony w księgach, zapomniałem o świecie, więc rozumiesz, że do tego stopnia zapomniałem obrotów [światowych, iż] mnie podłością obarczyć potrafisz. Znam cię - chcesz się mścić nade mną! To jest piekielny twój wymysł. - Wymysł? - zapytał Rogosz i dobywszy znowu z kieszeni bitego talara rudolfowskiego pokazał go Sędziwojowi. - A to czyj jest wymysł? Czy wiesz, co znaczy to złoto, które z powierzchni tego talara starłem gdzieniegdzie? Zapewne taka sztuka zowie się uczciwością alchemiczną? - Ten pieniądz jest pozłacany - rzekł Sędziwoj. - A tymczasem - dodał Rogosz - twój Jan takie talary, niby od ciebie zamienione na złoto, bardzo drogo sprzedaje. Jego wszyscy znają w Krakowie, wiedzą, że on twoim służącym, dlatego mu wierzą; ale teraz wydają się sprawki. Sam król miał taki talar twojej roboty w swym ręku!1 - Mojej roboty? Jan sprzedawał? - mówił Sędziwoj oglądając się i pocierając czoła, jakby nie ufał własnej pamięci i jakby teraz jakieś światełko rozjaśniało jego ciemne domysły. - Mnie to nie dziwi - rzekł Rogosz z gorzkim uśmiechem. - Tak to skończyły się nasze młodzieńcze urojenia: tyś został alchemicznym oszustem, a ja posługaczem dworskim! A jakie piękne mieliśmy nadzieje, czy pamiętasz, biedny alchemiku? Wtem Jan, który dotąd za drzwiami słuchał z okropną męką tej całej rozprawy, nie mogąc dłużej wytrwać, wybiegł i upadł na kolana przed Sędziwojem. - Panie mój najdroższy! - wołał ze łkaniem ściskając jego kolana. - Przebacz, to ja jestem sprawca tych zbrodni! Ja teraz dopiero widzę, com zdziałał! Bóg mnie ukarze, ale ty, panie, przebacz mi! Ja z miłości dla ciebie moje życie wieczyste zgubiłem i nie żałowałbym, gdybyś ty był szczęśliwym! Zostałem oszustem, złodziejem, ja, com tak długo żył poczciwy, byleby tobie usłużyć. Duszę bym sprzedał, abyś ty był szczęśliwy, a gdzieżbyś mógł być szczęśliwy, jeżeli nie w naszej pracowni? - Panie, ja wierzę, ty jeszcze odkryjesz tajemnicę! - Kiedyśmy już wszystko posprzedawali, kiedy już nawet żadnych długów zaciągnąć nie można było, kiedy ja sam już prawie trzy dni nic nie jadłem i nocy nie spałem przemyśliwając, abyś ty, panie, nie spostrzegł się, że nie ma już przez dzień jeden czym życia utrzymać, wtedy po wyjściu do Krakowa spotkałem pana Rogosza, zwierzyłem mu się z naszą biedą i za jego radą sfałszowałem pismo twoje, panie! - Dostałem pieniędzy. Od tego czasu co dzień myślałem: odkryjemy kamień mędrców i oddamy, i znów pożyczałem, jednemu połowę oddawałem, biorąc od innych, i tak ciągle biedną głową radziłem, jak urwać, jak sztukować. Ja nie mam żony, nie mam dzieci ani rodziny, tylko ciebie jednego za wszystko ukochałem, przecież i pies nie może być wierniejszy! A jednak ja nie miałem ani chwili bezpiecznej ani spokojnej, bo ciągle czekałem rychło mnie schwytają i stracą, jako złodzieja, a przecie Bóg, co mnie osądzi, widzi, iż ja zawsze brzydziłem się niecnotą! Teraz, panie, wydaj mnie na sąd, że ja oszukiwałem, niech się dowiedzą, że ty, panie, nie wiedziałeś o tym - ja błagam cię, niech mnie ukarzą, zamęczą, bo zasłużyłem na to, życie będzie mi teraz męką. - Ja, głupi, myślałem, że złą drogą dojdzie do dobrego, a to była zbrodnia! Chciałem ciebie, panie, ratować i zgubiłem cię, ja, biedny, stary służący! I tarzał się u nóg swego pana w prochu, a ten zimno niewzruszony patrzał się przed siebie. Rogosz nawet, skostniały od młodości samolubstwem, drgnął na chwilę, widząc to, czemu nigdy nie wierzył: zaparcie się samego siebie dla drugich. Sędziwoj pierwszy przerwał milczenie. - Pozostały mi jeszcze moje księgi i pracownia alchemiczna, zbierane z takim trudem przez lat tyle, to wystarczy na zaspokojenie długów. Panie dworski, czekam cię jutro dla spełnienia rachunków, dziś, za łaskę proszę, pozostaw mnie, chcę sam pozostać. - A ty, wierny sługo, nędzna ofiaro twej czci bałwochwalczej, ty, któryś mi tyle złego twoją miłością wyświadczył, jedyna istoto na ziemi do mnie przywiązana! Oby Bóg, który wgląda w tajniki ludzkiego serca tak ci przebaczył, jak ja ci przebaczam w tej chwili! Ale tu musiemy się już rozłączyć. O mnie zapomnij, niech ci się zdaje, iż dla ciebie w tej chwili umarłem. Alchemik wszedł do pracowni i zamknął na rygle wielkie drzwi za sobą. Tętent kopyt konia unoszącego Rogosza zginął w oddaleniu, a Jan klęczący z głową na piersi zwieszoną pozostał na progu pracowni na wieki już dla niego zamkniętej. ______________________ * Gdyby pismo niniejsze było jedynie biografią naszego alchemika, nic godziłoby się faktów, o ile się zdaje pewnych, przekręcać, a nawet śmieszną by było rzeczą przedsiębranie uniewinnienia jego oszukaństw, w tym jednak obrazie autor nie poczuwa się do wielkiej winy, iż - chcąc upoetyzować tę postać - fakta same przemienił, z historią realną - zbyt prozaiczną, nic nie chciał mieć wspólnego oprócz samych wypadków. Do biografii Sędziwoja - i o ile mi wiadomo - mamy tylko następujące źródła: 1. List Des Noyersa, sekretarza królowej polskicj Marli Gonzagi, spisany z opowiadania wielu świadków, r. 1651 do Paryża wysłany. List ten przedrukowany jest: l) w Tresor de recherches et antiquites Gauloises et Francoises par Pierre Borel; 2) w Lenglet Dufresnoy; Histoire de la philosophie hermetiąue, tom I. 2. Lenglet Dufresnoy, Hist[oire] de la phil[osophie] her[metique] etc. 3. Życie Sędziwoja w języku niemieckim z opowiadania jego służącego, Jana Bodowskiego, wydane w Hamburgu r. 1683 przez Jana Lange. 4. Fegefeuer de Scheidekunst, Hamburg 1702. 5. [Die] Edelgeborne Jungfer Alchymia. Oder: Eine durch Rationes, viele Exempla und Experimenta abgehandelte Unterzuchung, Was von der Alchymia zu balten und vor Nutzen daraus zu schopffen sey, Nebit einem Zusatz Von der Medicina Unwersali Universal-Process und Einigen Kunst-Stucken Aus der Alchymie, Tubingen 1730,8°. [Książka wydana anonimowo przez prof. dr J. C. Creilinga.] 6. Christoph Gottlieb von Murr, Litterarische Nachrichten zu der Geschichte des sogenamsten Goldmachens, Leipzig 1805,8°. Z polskich autorów jeden Wiszniewski dał obszerniejszą i pełną trafnych uwag o alchemii, a między tym i Sędziwoju, wiadomość w swej nieocenionej co do treści książce pod tyt[ułem] Nowa metoda Bakona.
bielizna |
||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| Menu witryny | |||
|---|---|---|---|
|
| Logowanie |
|---|
| Polecane linki | |||
|---|---|---|---|
|


