Sędziwoj - III. Śmierć

Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Autor: Dziekoński Józef Bohdan   
02.12.2008.

"Gotujcie się do Sądu: ostatnia dobiega godzina."
Sąd ostateczny Yunga

WSCHODZĄCE SŁOŃCE klejnotami tęczowego światła zasypało niebo i przez otwarte okno razem z tchnieniem świeżego poranku różowym blaskiem otoczyło Kosmopolitę na wysokim łożu zasłanym kobiercem.

Wspaniałej bledniejącej twarzy, jakby z niej wołno ogień życia ustępował, żaden rys się nie zmieniał, nic zewnątrz bliskiego jego końca nie zwiastowało.


Obok łoża w głowach siedziała smutna Arminia i łzy po licach jej pomykały; w nogach stał Sędziwoj i trwożliwym wzrokiem wpatrywał się w leżącego.

- Ty nie umrzesz, nie opuścisz nas - mówiła z cicha Arminia - dotąd nie byłeś słaby, tak nagle, ja nie pojmuję; przecież sam umierających leczyłeś... - i płacz nie pozwolił jej mówić dalej.

Kosmopolita uśmiechnął się łagodnie i słabiejącą ręką biorąc ją za dłoń drugą rękę podał Sędziwojowi i rzekł:

- Wspominajcie mnie czasem, gdy ofiara się spełni i już między wami nie będę, starajcie się, aby próżną nie była...

Lecz Sędziwoj coraz więcej pomięszany zawołał:

- Jeżeli istotnie śmierć twoja tak bliska, więc cała twoja sztuka była udaniem! Więc chlubiłeś się potęgą, której nie posiadasz? Cała cudowność, którąś żył otoczony, i eliksir są złudzeniem, bo inaczej czyżbyś umierał? Dlaczegóż chcesz unieść do grobu tajemnicę? - Teraz czas, możesz mi ją powierzyć; bogaty doświadczeniem, przysięgam, nie wyjawię jej nikomu, a na złe użyć już nie potrafię! - Przecież zgon twój zada wyraźne kłamstwo twojemu życiu! Widzę, iż tajemnica robienia złota jest prostą receptą i jeżeli nie chcesz skonać obarczony przekleństwem, wysłuchaj mię i wyjaw sposób robienia kamienia mędrców.

Ale Kosmopolita odwrócił się ku swej żonie i rzekł:

- Ty wiesz, ukochana, że bogactwa nie są szczęściem; tych, którzy je za cel swego żywota kładą, zrzucają z tronu wysokiej godności człowieka zamieniając ich na zwierzęta.

- Pamiętaj, Arminio, nie kupuj uczuć, bo prawdziwe uczucia są bez ceny. Doświadczaj i walcz, a chociaż tu nieszczęśliwa, tam uzyskasz palmą.

- Ty zaś słaby i niewierny uczniu mój - rzekł do Sędziwoja, pokazując mu na ręku blizny po torturach zostawione - patrz, czy przyszłoby do tego, gdybym kiedykolwiek miał wyjawić tajemnicę. *

- Oczyść duszę z rdzy egoizmu w jednym prawdziwym uczuciu, a zrozumiesz rozkosz poświęcenia się dla drugich...

- Ja zostawiam ci skarb, a to będzie wspomnienie zgonu mojego, wspomnienie to uwolni cię od prześladowcy wroga...

Na to imię drżenie przebiegło ciało Sędziwoja; umierający wziął znowu za ręce swoją żonę i ucznia i wpatrywał im się w oczy. A wtedy czuł, jakby po promionach z jego źrenic idących jakiś błogi pokój po jego duszy się rozlewał, obce myśli i czucia, jakaś nowa siła i życie w niego wstępowały, i choć nie bez trwogi, magnetyczny, rozkoszny, czuł pociąg do tego wzroku. Lecz wtem słońce tylko co weszłe gęste chmury okryły, zaciemniło się w pokoju, czarowny uśmiech umilił usta leżącego, i gdy zbliżył się do jego twarzy, boleść serce młodzieńca ścisnęła - dusza mędrca już opuściła ziemskie swoje mieszkanie.

______________________

* Są to istotnie słowa Kosmopolity, skoro Sędziwoj nalegał na niego o wydanie tajemnicy.


sex shop
Sieradzanie dobrzy ludzie, piją piwo w lada budzie.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »